Przemysł przed kadrowym wyzwaniem. Do 2035 r. może ubyć 400 tys. pracowników

Przemysł na Górnym Śląsku nadal potrzebuje wykwalifikowanych pracowników, szczególnie automatyków, techników utrzymania ruchu i specjalistów kontroli jakości.

Przemysł przed kadrowym wyzwaniem. Do 2035 r. może ubyć 400 tys. pracowników
Materiał opracowany przez

Platforma Gospodarcza PLUSYdlaBIZNESU

Platforma Gospodarcza PLUSYdlaBIZNESU - więcej niż portal

Na koniec drugiego kwartału 2026 r. przetwórstwo przemysłowe miało 24,7 tys. wolnych miejsc pracy, najwięcej ze wszystkich sekcji gospodarki. Jednocześnie widać wyraźnie, że najlepiej opłacane są dziś role wymagające łączenia kilku kompetencji technicznych, a stawki w zależności od miasta potrafią różnić się nawet o kilka tysięcy złotych brutto miesięcznie.

Przemysł pozostaje filarem gospodarki: w 2025 r. przetwórstwo przemysłowe odpowiadało za 14,9% PKB. Mimo tego we wrześniu przedsiębiorcy oceniali koniunkturę negatywnie, a wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury wyniósł -5,8.

Presję na zakłady wywierają przede wszystkim ceny energii i paliw, rosnące koszty pracy oraz droższe komponenty i usługi. Do tego dochodzą braki kadrowe, rotacja i absencje. Z badania Gi Group wynika, że 96% firm produkcyjnych i logistycznych odczuwa przez niedobory większe obciążenie obecnych pracowników, a 55% ogranicza z tego powodu przyjmowanie nowych zamówień lub skalowanie działalności.

Największy niedobór dotyczy produkcji i techniki

Firmy wciąż szukają głównie pracowników bezpośrednio związanych z produkcją. Robotnicy przemysłowi i rzemieślnicy odpowiadali za 38,3% wakatów, a operatorzy i monterzy maszyn za 28,6%. Razem dawało to 66,9% wszystkich nieobsadzonych stanowisk w przetwórstwie.

Najsilniejszy bieżący popyt widać w kontroli jakości, utrzymaniu ruchu i obsłudze produkcji. Słabiej niż wcześniej wypadają natomiast obszary zarządzania produkcją oraz prace inżynieryjne i techniczne; tam zapotrzebowanie osłabło także względem marca 2024 r.

– Coraz częściej poszukiwani są pracownicy, którzy łączą wiedzę z kilku dziedzin. Przykładowo od specjalisty utrzymania ruchu oczekuje się nie tylko znajomości mechaniki, ale także elektrotechniki i podstaw automatyki. Podobnie w kontroli jakości rośnie znaczenie umiejętności analizy danych i obsługi systemów informatycznych. Dla pracowników oznacza to konieczność poszerzania kwalifikacji, a dla pracodawców większe znaczenie szkoleń i rozwoju własnych zespołów – komentuje Danuta Protasewicz z Grafton Recruitment.

Specjalizacja mocno podnosi stawki

Średnie wynagrodzenie w przetwórstwie przemysłowym wyniosło w sierpniu 8780,98 zł brutto miesięcznie. To o 5,5% więcej niż rok wcześniej, choć nadal mniej niż średnia dla całego sektora przedsiębiorstw, która osiągnęła 9259,54 zł brutto.

Najmniej zarabiają osoby wykonujące proste zadania produkcyjne, a najwyżej wyceniane są kompetencje związane z automatyką i utrzymaniem ruchu. W Warszawie niewykwalifikowany pracownik produkcji może liczyć na 5300-5850 zł brutto, operator produkcji na 5850-7000 zł, a operator CNC na 6700-8200 zł. Technik utrzymania ruchu ma tam 8900-10 300 zł brutto, automatyk 9900-11 700 zł, a kierownik zmiany 9500-11 200 zł.

– Wynagrodzenia pracowników produkcji coraz wyraźniej odzwierciedlają stopień specjalizacji i samodzielności. Inne są wymagania wobec osoby wykonującej powtarzalne czynności przy linii produkcyjnej, a inne wobec pracownika, który odpowiada za ustawienie maszyn, diagnostykę czy usuwanie awarii. Dla firm istotne jest doświadczenie w konkretnym środowisku produkcyjnym, tym bardziej że wdrożenie nowej osoby na stanowisku technicznym może wymagać znacznie więcej czasu – mówi Agnieszka Żak, dyrektor ds. kluczowych klientów Gi Group.

Warszawa nie ma monopolu na najwyższe pensje

Wysokich widełek nie trzeba szukać wyłącznie w stolicy. W Trójmieście operator produkcji może zarobić 6600-7600 zł brutto, automatyk 9900-12 100 zł, a elektromechanik lub technik utrzymania ruchu 8900-11 300 zł.

Na Górnym Śląsku górne poziomy są jeszcze wyższe. W Katowicach kierownik zmiany może otrzymać 10500-12 600 zł brutto, a ślusarz narzędziowy oraz konstruktor i technolog mogą dojść do 12 400 zł.

Rozbieżności są widoczne także w obrębie jednego województwa. Automatyk we Wrocławiu może liczyć na 9400-11 700 zł brutto, podczas gdy w Wałbrzychu na 7900-8900 zł. Różnica w górnych widełkach wynosi więc 2800 zł miesięcznie.

Podobny układ widać w Wielkopolsce: kierownik zmiany w Poznaniu może zarobić do 11 200 zł brutto, a w Gnieźnie do 9000 zł.

Miejsce pracy potrafi zmienić pensję o tysiące

Nie tylko kierownicy odczuwają różnice regionalne. Operator CNC w Opolu może zarobić do 8200 zł brutto, czyli tyle samo co w Warszawie. W Gorzowie Wielkopolskim górna granica to 6300 zł, a w Białymstoku 7000 zł. Podobnie wygląda to w kontroli jakości: w Trójmieście kontroler jakości może otrzymać 6600-9600 zł brutto, w Warszawie 7000-8600 zł, a w Częstochowie 5500-5700 zł.

Na ostateczną kwotę wpływają też doświadczenie, konkretne uprawnienia, znajomość maszyn oraz samodzielność. Do podstawy dochodzą premie, które także mocno różnią się między stanowiskami i regionami.

W Warszawie operator CNC może dostać dodatkowo 500-1100 zł brutto miesięcznie, a automatyk 700-1600 zł. W Trójmieście premia automatyka może sięgnąć 1700 zł, a w Katowicach kierownik zmiany może otrzymać nawet 2200 zł.

Rekrutacja ostrożniejsza dziś, deficyt większy jutro

Choć firmy prowadzą nabory bardziej selektywnie, w dłuższej perspektywie sektor może zmagać się z jeszcze większym niedoborem rąk do pracy. Z symulacji Polskiego Instytutu Ekonomicznego przytoczonej w raporcie wynika, że przy utrzymaniu obecnych trendów demograficznych liczba pracujących w przemyśle może do 2035 r. zmniejszyć się o około 11%, czyli o blisko 400 tys. osób netto. To scenariusz wynikający ze zmian demograficznych, a nie prognoza liczby wakatów.

Automatyzacja podnosi jednocześnie wymagania wobec osób, które zostaną w zakładach. Potrzebni będą pracownicy zdolni obsługiwać i diagnozować urządzenia, programować maszyny, kontrolować jakość oraz usprawniać procesy. Firmy ograniczające dziś rekrutację muszą więc pilnować, by nie utracić kompetencji, których później trudno będzie odbudować. Ostrożność kosztowa może wynikać ze słabszej koniunktury, ale niedobór doświadczonych specjalistów technicznych może w kolejnych latach utrudnić zwiększanie produkcji i realizację nowych zamówień.

Czytaj także: 386 mln zł wsparcia dla przemysłu zbrojeniowego. Nowe inwestycje także w Raciborzu

Źródło: 300Gospodarka Fot. Magnific

Autor:KP

Podobne artykuły