Przemysł obronny potrzebuje pracowników. Nie tylko osób po wojsku
Inżynierowie, programiści, spawacze, automatycy i specjaliści od cyberbezpieczeństwa znajdują się wśród poszukiwanych pracowników sektora obronnego. Rosnące zamówienia zwiększają zapotrzebowanie na kadry.

.png)
Platforma Gospodarcza PLUSYdlaBIZNESU
Platforma Gospodarcza PLUSYdlaBIZNESU - więcej niż portal
W polskim sektorze obronnym przybywa ofert pracy, a na część stanowisk wynagrodzenia dochodzą do 20 tys. zł brutto miesięcznie. Branża szuka nie tylko żołnierzy, lecz także inżynierów, programistów, spawaczy i specjalistów od logistyki oraz finansów.
Rekrutacje rosną mimo słabszego rynku pracy
Podczas gdy na wielu europejskich rynkach liczba ogłoszeń o pracę spada, sektor obronny idzie w przeciwnym kierunku. Z analizy Indeed Hiring Lab wynika, że w kwietniu 2026 r. liczba ofert publikowanych przez 25 największych europejskich firm z tej branży była o 65% wyższa niż średnia z 2021 r. i o 14% wyższa niż rok wcześniej.
W tym samym czasie ogólna liczba ofert pracy na analizowanych rynkach była o 15%. niższa niż w 2021 r. To pokazuje, że obronność pozostaje jednym z niewielu obszarów, w których rekrutacje przyspieszają zamiast hamować.
W Polsce zamówienia przekładają się na nowe etaty
Na krajowym rynku widać ten sam trend. Polska Grupa Zbrojeniowa prowadzi obecnie nabór na ponad 220 stanowisk. Jednocześnie współpracuje z blisko 12 tys. prywatnych przedsiębiorstw uczestniczących w realizacji zamówień i projektów dla sektora obronnego, a każda z tych firm potrzebuje kadr do obsługi rosnącej liczby zleceń.
Według oficjalnej bazy Ministerstwa Rozwoju i Technologii w Polsce działa 318 podmiotów z sektora obronnego. Wśród nich są firmy oferujące produkty, technologie i usługi związane z obronnością oraz rozwiązania dual use, czyli przeznaczone zarówno do zastosowań cywilnych, jak i wojskowych.
Szczególnie dynamicznie rozwija się segment produkcji broni i amunicji. W Polsce działa w nim 149 firm, a ich liczba nadal rośnie. Według danych Krajowego Rejestru Sądowego w 2025 r. zarejestrowano w tej kategorii 18 nowych podmiotów, a w 2026 r. kolejnych 13.
Kogo szuka branża obronna
Lista potrzebnych specjalistów jest szeroka i wykracza daleko poza osoby z wojskowym doświadczeniem. W ogłoszeniach pojawiają się m.in. operatorzy i programiści CNC, monterzy, spawacze, elektromechanicy, automatycy, technolodzy, konstruktorzy, kontrolerzy jakości, mechanicy oraz pracownicy utrzymania ruchu.
Poszukiwani są także inżynierowie elektronicy, eksperci od systemów bezzałogowych i radarów, specjaliści cyberbezpieczeństwa, programiści, analitycy danych, pracownicy produkcji i serwisu oraz osoby zajmujące się badaniami i rozwojem (B+R). Zbrojeniówka coraz częściej otwiera się również na ekspertów IT, a także pracowników finansów, zakupów, prawa i HR.
Wraz ze wzrostem skali produkcji i zamówień rośnie też zapotrzebowanie na logistyków, magazynierów i kierowców. To oznacza, że o ludzi rywalizują nie tylko firmy stricte zbrojeniowe, lecz także dostawcy technologii, podzespołów i usług wspierających produkcję.
Płace od 8 do 20 tys. zł brutto
Rosnące zapotrzebowanie widać także w stawkach. Na stanowiskach produkcyjnych w sektorze obronnym wynagrodzenia wynoszą od 8 do 11 tys. zł brutto miesięcznie. Doświadczeni inżynierowie i eksperci techniczni mogą liczyć na 12–20 tys. zł brutto, a przy strategicznych projektach pensje przekraczają 14 tys. zł brutto miesięcznie.
Najwyższe stawki otrzymują osoby z odpowiednimi uprawnieniami i doświadczeniem technicznym, których brakuje na rynku. Szczególnie cenieni są kandydaci łączący wiedzę inżynierską z praktyką w pracy przy zaawansowanych technologiach, produkcji lub systemach informatycznych.
Polityka obronna napędza wydatki i rekrutacje
O obronności jako priorytecie mówią politycy niemal wszystkich ugrupowań, a za deklaracjami stoją też konkretne pieniądze. Polska od lat zwiększa wydatki na ten cel, a w 2027 r. na obronność ma trafić 198,1 mld zł, czyli 4,51% PKB.
Taka skala nakładów oznacza nie tylko inwestycje w bezpieczeństwo państwa, lecz także stałe zapotrzebowanie na ludzi, którzy będą projektować, produkować, testować i dostarczać sprzęt oraz dbać o jego późniejsze funkcjonowanie. Według Magdy Dąbrowskiej, prezes Grupy Progres, największym wyzwaniem dla sektora nie jest już wyłącznie znalezienie osób z branżowym doświadczeniem.
Jak podkreśla ekspertka, firmy muszą szukać pracowników także w innych gałęziach przemysłu i szkolić ich do pracy przy projektach obronnych. – Firmy, które potrafią wykorzystać te transfery kompetencji i szybko uzupełniać kwalifikacje pracowników, będą miały większą szansę na zbudowanie zespołów odpowiadających potrzebom tego rynku, a te są spore – ocenia.
Coraz większe zainteresowanie studiami wojskowymi
Zmiana widać również wśród młodych ludzi wybierających ścieżkę kształcenia. Uczelnie wojskowe notują bardzo duże zainteresowanie, a na części kierunków liczba kandydatów wzrosła o 30–40%.
Wojskowa Akademia Techniczna miała w tym roku niemal 30 tys. zgłoszeń na studia wojskowe i cywilne. Przyjęto 1280 podchorążych, czyli najwięcej w historii uczelni. Łącznie w WAT kształci się niemal 10 tys. studentów, w tym ok. 4,5 tys. wojskowych.
Rekordową rekrutację zanotowała też Lotnicza Akademia Wojskowa w Dęblinie, gdzie na 213 miejsc zgłosiło się około 1400 kandydatów. W Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni nowy rok akademicki rozpoczęło 3,5 tys. studentów, w tym 169 osób na kierunkach wojskowych. Z kolei we Wrocławiu w Akademii Wojsk Lądowych naukę rozpoczęło około 1000 nowych osób, a łącznie studiuje tam i kształci się ponad 6 tys. osób, w tym ponad 3 tys. podchorążych.
Przemysł zbrojeniowy ma wpływ także na rynek pracy w regionie. Polska Grupa Zbrojeniowa podtrzymuje plany zagospodarowania terenów po Rafako w Raciborzu – Jelcz i Rosomak przygotowują się do uruchomienia tam produkcji związanej z przemysłem obronnym. Czytaj więcej: 386 mln zł wsparcia dla przemysłu zbrojeniowego. Nowe inwestycje także w Raciborzu
Źródło: Forsal Fot. Magnific
Autor:KP
