60,5% Polaków chce poluzowania zakazu handlu w niedziele

Pełne otwarcie sklepów w każdą niedzielę popiera 27,5% ankietowanych, a kolejne 33% wolałoby jedną lub dwie niedziele handlowe w miesiącu.

60,5% Polaków chce poluzowania zakazu handlu w niedziele
Materiał opracowany przez

Platforma Gospodarcza PLUSYdlaBIZNESU

Platforma Gospodarcza PLUSYdlaBIZNESU - więcej niż portal

Polacy o handlu w niedziele nie mówią jednym głosem, ale częściej wybierają luzowanie niż utrzymanie obecnych zasad. Z badania UCE Research i Shopfully Poland wynika, że 60,5% konsumentów popiera złagodzenie obowiązujących przepisów, ale preferencje tej grupy rozkładają się na kilka różnych wariantów.

Najbardziej zdecydowane poparcie zyskała możliwość handlu w każdą niedzielę – wskazało ją 27,5% ankietowanych. Jednocześnie 19% respondentów zaakceptowałoby handel w dwie niedziele w miesiącu, a 14% w jedną. Po drugiej stronie pozostaje 30,8% Polaków, którzy uznają obecne rozwiązania za właściwe albo chcieliby nawet dalszych ograniczeń. 8,7% nie potrafiło zająć stanowiska.

Elastyczność ważniejsza niż jeden model

Wyniki nie pokazują więc prostego społecznego mandatu dla pełnego otwarcia sklepów w każdą niedzielę. Raczej sugerują, że konsumenci oczekują większej swobody przy planowaniu codziennych zakupów, ale bez jednolitego scenariusza zmian.

– Z perspektywy rynku detalicznego nie oznacza to jednoznacznego poparcia dla otwarcia wszystkich sklepów w każdą niedzielę. Wyniki wskazują przede wszystkim na potrzebę większej elastyczności w organizowaniu codziennych zakupów. To istotny sygnał zarówno dla sieci handlowych, jak i ustawodawcy – zaznacza Robert Biegaj, współautor badania z Shopfully Poland.

Jak podkreśla, wśród osób przychylnych liberalizacji widać wyraźny podział. Najwięcej wskazań zebrał wariant pełnego otwarcia, ale łącznie jedna trzecia respondentów wybiera rozwiązanie pośrednie, czyli jedną lub dwie niedziele handlowe w miesiącu.

Gdzie może leżeć kompromis

Autorzy badania zwracają uwagę, że model dwóch niedziel handlowych miesięcznie może być dla wielu osób punktem wyjścia do kompromisu. Taki wariant znacząco zwiększałby dostępność sklepów, a jednocześnie pozostawiał część niedziel wolnych od standardowego handlu.

Z ekonomicznego punktu widzenia większa liczba niedziel handlowych mogłaby zmienić organizację sprzedaży detalicznej, choć nie oznacza to automatycznie wyższych obrotów. Część zakupów realizowanych w niedzielę mogłaby po prostu przesunąć się na piątek lub sobotę.

Nie ma też podstaw, by zakładać identyczny efekt dla wszystkich formatów handlu. Duże sieci mają rozbudowane zaplecze organizacyjne, ale ponoszą też wysokie koszty prowadzenia placówek. Mniejsze sklepy korzystają z bliskości wobec klientów, choć część z nich i tak działa w niedziele dzięki ustawowym wyjątkom.

Szersze otwarcie rynku mogłoby więc zaostrzyć rywalizację o tych samych klientów. Kluczowe znaczenie miałyby lokalizacja, profil kupujących i struktura kosztów. Bez danych finansowych nie da się jednak wskazać, kto zyskałby najwięcej.

– Dla branży retailowej oznacza to potrzebę oceny realnego popytu, kosztów operacyjnych i wpływu dodatkowych dni otwarcia na zachowania zakupowe. Z kolei dla ustawodawcy jest to wyraźny sygnał, że debata powinna koncentrować się nie tylko na samym zniesieniu lub utrzymaniu ograniczeń, lecz także na możliwych wariantach kompromisowych. Ostatecznie skuteczność ewentualnej reformy będzie zależeć od znalezienia równowagi między wygodą konsumentów, opłacalnością działalności handlowej oraz ochroną interesów pracowników – podsumowuje Robert Biegaj.

Czytaj także: Kiedy niedziele handlowe w 2026 roku? W grudniu będą trzy

Źródło: 300Gospodarka Fot. Magnific

Autor:KP

Podobne artykuły