Samorządy mają czas do 2028 roku na wnioski o odsunięcie nowych norm powietrza
Nowe unijne standardy jakości powietrza mają wejść w życie od 2030 r., ale wiele gmin już dziś wie, że nie zdąży ich spełnić.

.png)
Platforma Gospodarcza PLUSYdlaBIZNESU
Platforma Gospodarcza PLUSYdlaBIZNESU - więcej niż portal
Samorządy, które nie będą w stanie sprostać nowym normom jakości powietrza, mogą ubiegać się o przesunięcie terminu ich wejścia w życie. Na przygotowanie wniosków derogacyjnych wraz z planem naprawczym został jednak niewiele ponad czas do 2028 r.
Do 2030 r. nowe limity, ale nie dla wszystkich osiągalne
Od 2030 r. mają obowiązywać bardziej restrykcyjne wymagania dotyczące zanieczyszczenia powietrza. Zmiany obejmą przede wszystkim obniżenie dopuszczalnych średniorocznych stężeń: pyłu zawieszonego PM2,5 z 20 do 10 µg/m sześc., pyłu zawieszonego PM10 z 40 do 20 µg/m sześc. oraz dwutlenku azotu z 40 do 20 µg/m sześc. Dyrektywa wprowadza też nowe limity, w tym dobowy poziom dopuszczalny dla pyłu zawieszonego PM2,5 na poziomie 25 µg/m sześc.
Andrzej Guła, prezes Polskiego Alarmu Smogowego, mówi wprost, że wielu samorządów w Polsce nie będzie stać na spełnienie tych wymogów. Podkreśla, że mechanizm odsunięcia w czasie przewidziano właśnie z myślą o takich przypadkach.
Pyły nawet o 10 lat później, NO2 o 5 lat później
Jak wyjaśnia Guła, w przypadku pyłów można starać się o derogację sięgającą nawet 10 lat, a dla dwutlenku azotu przewidziano możliwość przesunięcia o 5 lat. Warunek jest jednak jasny: dokumenty muszą zostać przygotowane odpowiednio wcześnie.
- Do 2028 r. muszą być przygotowane wnioski derogacyjne wraz z planem naprawczym - mówi. Dodaje też, że jeśli samorządy nie zdążą, nowe normy wejdą w życie i będą obowiązywać bez odroczenia.
Szef PAS zwraca uwagę, że zanim gminy będą mogły występować o przesunięcie terminów, musi zostać transponowana dyrektywa dotycząca jakości powietrza. Termin na to mija w grudniu br.
Możliwy spór w sądach, jeśli poprawy nie będzie
Guła ocenia, że jeśli sytuacja nie zacznie się poprawiać, mieszkańcy mogą zacząć korzystać z dostępnych już dziś narzędzi prawnych. - Jestem w stanie wyobrazić sobie sytuację, w której ludzie - widząc, że nie ma poprawy - decydują się na batalię sądową i na dochodzenie swoich praw w sądach, bo taka możliwość dla obywateli jest już obecnie dostępna - stwierdza.
Jego zdaniem samorządy powinny racjonalnie wykorzystać mechanizm derogacyjny, zamiast czekać do ostatniej chwili.
„Czyste Powietrze” traci zainteresowanie
Według prezesa PAS poprawa jakości powietrza wymaga pieniędzy i kolejnych inwestycji, a tymczasem mocno spadło zainteresowanie programem „Czyste Powietrze”. Program działa od 2018 r. i miał wspierać m.in. wymianę przestarzałych źródeł ogrzewania.
- Jego kondycja jest fatalna. Ten program, który powstał w 2018 r, bardzo szybko zyskiwał na popularności, ale od 2023 r. obserwujemy mocne tąpnięcie i załamanie zainteresowania nim. W moim przekonaniu bardzo mocno spadło wśród obywateli zaufanie do programu - zarówno w wyniku wielu afer, które się pojawiły wokół działań nieuczciwych firm, nieuczciwych praktyk rynkowych, ale również wskutek nieudolności aparatu, który obsługuje wnioski i dotacje - mówi Guła.
Jak dodaje, do PAS trafiają sygnały o wielomiesięcznych opóźnieniach i czekaniu na wypłatę środków. Jego zdaniem program wymaga pilnej naprawy, jeśli ma odzyskać wiarygodność.
- nowa odsłona programu zakłada likwidację 2,5 mln przestarzałych źródeł ciepła do 2030 r.
- rocznie składanych jest zaledwie około 40 tys. wniosków
- w ocenie Guły przy takim tempie cel może zostać osiągnięty dopiero za kilkadziesiąt lat
Polski Alarm Smogowy zapowiada, że będzie apelował do rządu o wzmocnienie programu, który ma kluczowe znaczenie dla poprawy jakości powietrza w kraju.
Źródło: Portal Samorządowy
Autor:Łukasz Mazur
