Rybnickie kopalnie pod presją klientów. Na załadunek czeka się nawet 16 dni

Na placach przy kopalniach widać długie sznury ciężarówek. Polska Grupa Górnicza przekonuje, że to efekt sezonowego wzrostu zainteresowania, nie brak węgla.

Rybnickie kopalnie pod presją klientów. Na załadunek czeka się nawet 16 dni
Materiał opracowany przez

Platforma Gospodarcza PLUSYdlaBIZNESU

Platforma Gospodarcza PLUSYdlaBIZNESU - więcej niż portal

Kilkanaście dni oczekiwania i coraz mniejsze pule

W rybnickim okręgu węglowym narasta napięcie wokół sprzedaży stacjonarnej węgla. Przewoźnicy mówią o limicie 10 ton na dobę, podczas gdy jeszcze miesiąc temu obowiązywało ograniczenie do 20 ton. Ich zdaniem o zmianach dowiadują się dopiero na miejscu, po przyjeździe pod kopalnię albo po wielu godzinach stania w kolejce.

Najmocniej odczuwają to punkty przy KWK Jankowice i KWK Chwałowice w Rybniku. W pierwszym przypadku sznur około 20 ciężarówek oznacza nawet 10 dni oczekiwania, a absolutne minimum to dziś 4 dni. W KWK Chwałowice czas stoi już na poziomie około 16 dni; w poniedziałek (5 października) w kolejce na załadunek czekało tam 167 pojazdów. Przy węglu typu orzech w KWK Marcel przewoźnicy wskazują około 2 dni czekania.

Firmy transportowe liczą straty

Wśród kierowców i właścicieli małych firm transportowych pojawia się obawa o przetrwanie zimy, ale też o bieżące rachunki. Jeden z przewoźników mówi wprost, że przy 2–4 kursach w miesiącu nie jest w stanie utrzymać działalności, bo nie wystarcza mu na ZUS i paliwo. Padają także zapowiedzi możliwego zawieszenia pracy.

Według relacji osób stojących w kolejkach lokalne kopalnie nie uprzedzają o zmianach, a decyzje mają zapadać z godziny na godzinę. To utrudnia planowanie pracy i zwiększa ryzyko, że samochód spędzi pod bramą kolejne dni bez gwarancji załadunku.

Wydobycie trwa, ale place są puste

Przewoźnicy podkreślają, że problem nie wynika z zatrzymania wydobycia. Z informacji przekazywanych przez górników i związkowców wynika, że sama kopalnia Jankowice wydobywa około 7 000 ton węgla na dobę. Mimo to, jak mówią kierowcy, zwały przykopalniane świecą pustkami.

Równocześnie trudna sytuacja dotyczy też prywatnych składów opału w regionie. Tam także brakuje towaru, a ceny rosną. Tonę ekogroszku kupowanego bezpośrednio na kopalni wycenia się nawet na 1700 zł, natomiast na składach prywatnych stawki przekraczają 2000 zł, o ile surowiec jest dostępny.

Dla części odbiorców indywidualnych problemem są też same zasady sprzedaży. Emeryci górniczy i inni klienci nie zawsze mogą kupić opał w ramach obowiązujących limitów lub na tzw. „książeczki”.

PGG: to sezonowe spiętrzenie popytu

Polska Grupa Górnicza została zapytana m.in. o powody limitów, ich wysokość na KWK Jankowice i KWK Chwałowice, możliwe zmiany w najbliższych dwóch tygodniach oraz sposób rozwiązania kolejek przed kopalniami ROW. W odpowiedzi przesłanej przez Ewę Grudniok, rzeczniczkę prasową PGG, spółka nie odniosła się do konkretnych liczb, ale stwierdziła, że limity sprzedaży i wydawania węgla w sklepach stacjonarnych przy kopalniach funkcjonują od lat.

PGG przekonuje, że dobowe limity służą organizacji pracy punktów sprzedaży i nie oznaczają braku opału. Według spółki sklepy stacjonarne są tylko jednym z kanałów sprzedaży, a ich działanie zależy od produkcji, dostępności sortymentów, przygotowania węgla do sprzedaży, organizacji załadunku i przepustowości punktów wydawczych. Firma podkreśla też, że przez większość roku limity nie są w pełni wykorzystywane, a obecny problem wynika z typowego dla początku sezonu grzewczego wzrostu liczby klientów.

„Obecna sytuacja jest więc przede wszystkim efektem kumulacji popytu charakterystycznej dla początku sezonu grzewczego, a nie zmiany zasad funkcjonowania sklepów, obniżenia limitów czy ograniczenia produkcji węgla przez Spółkę” – przekazała PGG.

Spółka zaznaczyła również, że może operacyjnie dostosowywać poziom sprzedaży, gdy pozwalają na to warunki produkcyjne i logistyczne. Z jej stanowiska wynika, że chwilowa niedostępność określonego sortymentu lub ograniczona liczba odbiorów w jednym punkcie nie oznacza braku węgla w całej grupie.

Rosnące napięcie pod bramami kopalń

Po stronie przewoźników emocje są jednak coraz większe. Kierowcy mówią, że jeśli sytuacja z limitami i czasem załadunku nie poprawi się, mogą zablokować bramy kopalniane i nagłośnić sprawę w ogólnopolskich mediach.

W ich ocenie największym problemem jest brak alternatywy w regionie. Na miejscu ekogroszek oferuje jedynie KWK Chwałowice, a druga wskazywana możliwość to oddalona o dziesiątki kilometrów KWK Ziemowit. Przy obecnym obciążeniu punktów sprzedaży tworzy to wąskie gardło, które odbija się zarówno na przewoźnikach, jak i na odbiorcach czekających na opał przed zimą.

Najważniejsze liczby:

  • limit obniżony z 20 ton do 10 ton,
  • KWK Jankowice: około 10 dni oczekiwania, minimum 4 dni,
  • KWK Chwałowice: około 16 dni oczekiwania,
  • KWK Chwałowice: 167 pojazdów w kolejce w poniedziałek (5 października),
  • KWK Jankowice: około 7 000 ton wydobycia na dobę.

Jak wyglądają wasze doświadczenia z zakupem węgla w ostatnim czasie?

Źródło: Śląski Biznes

Galeria zdjęć

Autor:Łukasz Mazur

Podobne artykuły