• +48 502 21 31 22

Coraz więcej zwolnień lekarskich z powodu nadużycia alkoholu. Śląskie na podium

Choć zwolnienia związane z nadużyciem alkoholu stanowią niewielki odsetek wszystkich absencji chorobowych, wpływają one na funkcjonowanie pracowników i firm.

Coraz więcej zwolnień lekarskich z powodu nadużycia alkoholu. Śląskie na podium

W 2025 r. wzrosła liczba zaświadczeń lekarskich wystawianych z powodu czasowej niezdolności do pracy spowodowanej nadużyciem alkoholu. Z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że w ubiegłym roku pojawiło się blisko 10 tys. takich zwolnień – oznaczonych kodem C. Oznacza to wzrost o 5,1% w porównaniu z 2024 r. Najwięcej odnotowano w woj. mazowieckim, gdzie wystawiono ok. 1,3 tys. zaświadczeń, czyli ponad 13% wszystkich przypadków w kraju. Kolejne miejsca zajęły woj. śląskie i wielkopolskie z wynikiem ok. 1,1 tys. każde (11,2%). Najmniej takich przypadków odnotowano w woj. lubuskim 252 (2,5%), opolskim – 307 (3,1%) i podlaskim – 319 (3,2%).

Eksperci podkreślają, że choć liczba zwolnień związanych z alkoholem wzrosła, to nadal stanowią one bardzo niewielką część wszystkich absencji chorobowych w Polsce – rocznie wystawianych jest bowiem ponad 20 mln zwolnień lekarskich. – Ale nie można tych danych całkowicie bagatelizować. Mówimy bowiem o sytuacjach, w których nadużycie alkoholu wpłynęło na stan zdrowia pracownika na tyle, że konieczna była czasowa niezdolność do pracy. Nie oznacza to automatycznie uzależnienia. Część przypadków może dotyczyć jednorazowych epizodów, zatruć czy powikłań zdrowotnych – zwraca uwagę Michał Pajdak, wykładowca akademicki i ekspert z platformy ePsycholodzy.pl.

Jak zaznacza dr n. o zdr. Katarzyna Sejbuk-Rozbicka z Uczelni Łazarskiego, alkohol generuje wymierne koszty ekonomiczne związane z funkcjonowaniem rynku pracy. Obejmują one m.in. utraconą produktywność, absencję, wypadki przy pracy oraz wcześniejsze wycofywanie się z aktywności zawodowej. Straty te są szczególnie odczuwalne w pojedynczych przedsiębiorstwach, zwłaszcza w mniejszych firmach, gdzie nawet krótka nieobecność pracownika może zaburzyć organizację pracy i wymagać wprowadzenia zastępstw lub nadgodzin.

W 2025 r. liczba dni absencji chorobowej związanej z nadużyciem alkoholu wyniosła 99,7 tys., czyli niemal tyle samo co rok wcześniej. W ocenie ekspertki dane te wskazują na wzrost liczby krótkotrwałych epizodów niezdolności do pracy niż na zwiększenie liczby poważnych, długotrwałych problemów zdrowotnych. Jak podkreśla, niedopuszczenie do pracy osoby znajdującej się w stanie obniżonej sprawności psychofizycznej może pełnić funkcję ochronną i zmniejszać ryzyko wypadków oraz innych zagrożeń, szczególnie w zawodach wymagających koncentracji i odpowiedzialności.

– Blisko 100 tys. dni absencji to ok. 400 etatów rocznie, przyjmując 250 dni pracy. W porównaniu z ponad 16 mln pracujących i milionami dni absencji ogółem jest to zjawisko marginalne makroekonomicznie. Oczywiście każda absencja generuje koszt, ale w skali całej gospodarki mówimy o relatywnie niewielkich kwotach w porównaniu z całkowitą wartością wytwarzanych dóbr i usług. Załóżmy, że średni koszt dnia pracy wynosi 350 zł. Jeśli pomnożymy go przez liczbę dni absencji z tego tytułu, to otrzymamy wynik ok. 35 mln zł rocznie. W skali gospodarki wartej ponad 3 bln zł PKB to znikoma wartość – wylicza Michał Pajdak.

Z danych ZUS wynika także, że najwięcej zaświadczeń, 3,6 tys., zostało wystawionych na okres 1-5 dni (35,6%). Kolejne duże grupy stanowią zwolnienia trwające 11-20 dni (2,7 tys., 27,4%) oraz 6-10 dni (2,7 tys., 26,9%). Znacznie rzadziej zdarzają się dłuższe okresy niezdolności do pracy: 728 zaświadczeń na 21-30 dni (7,3%), 159 na 34 dni i więcej (1,6%), a także 123 na 31-33 dni (1,2%). – Struktura zwolnień wskazuje przede wszystkim, że niezdolność do pracy związana z alkoholem ma w większości charakter ostrych, krótkotrwałych następstw spożycia, takich jak zatrucia, zaburzenia snu, pogorszenie funkcji poznawczych czy urazy. Fakt, że ponad 10% zwolnień trwa przeszło 21 dni, można interpretować jako sygnał, że w pewnej części przypadków mamy do czynienia z poważniejszymi konsekwencjami zdrowotnymi. To m.in. urazy, powikłania somatyczne lub zaburzenia psychiczne związane z nadużywaniem alkoholu, które wymagają dłuższego leczenia i rekonwalescencji – tłumaczy dr n. o zdr. Katarzyna Sejbuk-Rozbicka.

Najwięcej zwolnień z kodem C wystawiono osobom w wieku 40-44 lat (18,2%). Na kolejnych miejscach znanazły się grupy: 45-49 lat (1,6 tys., 15,7%) oraz 35-39 lat (1,5 tys., 15,1%). Na przeciwnym końcu zestawienia znajdują się osoby w wieku 19 lat i mniej (44, 0,4%), a także 65 lat i więcej (86, 0,9%). – Niemal połowa wszystkich takich zwolnień dotyczy osób między 35. a 49. rokiem życia. Taki rozkład nie jest zaskakujący. To właśnie ta grupa wiekowa stanowi rdzeń rynku pracy. Statystycznie to w niej będzie występować najwięcej zwolnień – niezależnie od ich przyczyny. Badania epidemiologiczne wskazują, że właśnie w tej fazie życia ryzyko nadużywania alkoholu bywa podwyższone. Jednocześnie zaczynają ujawniać się pierwsze poważniejsze konsekwencje zdrowotne długotrwałych zachowań ryzykownych – wskazuje Michał Pajdak.

Dane wskazują również na wyraźne różnice między kobietami i mężczyznami. W 2025 r. 77,5% wszystkich zwolnień z kodem C (7,7 tys.) wystawiono mężczyznom, natomiast kobiety stanowiły 22,5% przypadków (2,2 tys.). Dr Katarzyna Sejbuk-Rozbicka zaznacza, że taka struktura odpowiada globalnym trendom epidemiologicznym, ponieważ mężczyźni statystycznie częściej i w większych ilościach spożywają alkohol. Jednocześnie udział kobiet w tych statystykach ma znaczenie zdrowotne, ponieważ biologiczne konsekwencje spożywania alkoholu mogą u nich pojawiać się szybciej, a problem bywa dłużej ukrywany z powodu presji społecznej i wstydu.

fot. freepik.com
oprac. /kp/

Podobne artykuły

Wyszukiwarka