Elektryki pierwszy raz wyprzedziły auta benzynowe w UE.
W Unii Europejskiej liczba nowych BEV po raz pierwszy przebiła auta benzynowe, ale w Polsce ten przełom nie jest jeszcze widoczny.

.png)
Platforma Gospodarcza PLUSYdlaBIZNESU
Platforma Gospodarcza PLUSYdlaBIZNESU - więcej niż portal
Od stycznia do sierpnia tego roku w Unii Europejskiej zarejestrowano więcej nowych samochodów elektrycznych niż benzynowych. Różnica była niewielka, bo wyniosła 6 tys. sztuk, ale taki wynik padł w statystykach całej Wspólnoty po raz pierwszy.
W Polsce obraz rynku jest zupełnie inny. W lipcu po polskich drogach jeździło 302 tys. pojazdów BEV i PHEV, ale elektryki nadal odpowiadają tylko za ok. 5% nowych rejestracji, podczas gdy średnia unijna jest kilka razy wyższa.
Polska na końcu stawki w Europie
Maciej Mazur, dyrektor zarządzający Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności i prezydent E-Mobility Europe, przypomniał podczas debaty „Transport przyszłości. Jak zmienia się mobilność ludzi i gospodarki?” na tegorocznym Business PRECOP w Katowicach, że w Europie BEV stanowią już 22% nowych rejestracji. Z 7,5 mln aut zarejestrowanych w pierwszych ośmiu miesiącach tego roku blisko 1,7 mln to czyste elektryki.
Na kolejnych miejscach w zestawieniu są samochody benzynowe i hybrydy. Polska znalazła się natomiast na przedostatniej pozycji w UE pod względem udziału BEV w całym parku nowych aut. Po rozszerzeniu porównania na cały region, z uwzględnieniem m.in. Wielkiej Brytanii, zajmuje 30. miejsce na 31.
Zdaniem Macieja Mazura główną przeszkodą pozostaje brak stabilnej, długofalowej polityki wsparcia. Jeszcze rok temu rynek korzystał z dopłat, które wyraźnie pobudziły sprzedaż. Po zakończeniu programu udział aut elektrycznych spadł do ok. 5%, choć wcześniej zbliżał się do 10%, a w niektórych miesiącach nawet ten poziom przekraczał.
Problemem jest też sposób, w jaki producenci traktują polski rynek. Według eksperta trafiają na niego pojazdy, które nie znajdują nabywców w innych częściach Europy, bo Polska nie rozwija elektromobilności systemowo, lecz w modelu „kangurzym” – z nagłymi skokami i równie gwałtownymi spowolnieniami.
Szansa z rynku wtórnego
Nowy impuls może przyjść z używanych samochodów elektrycznych. Agnieszka Czajka, Vice President Motors Professionals Europe, OLX Group/OTOMOTO, oceniła, że w perspektywie 18-24 miesięcy na rynek mogą trafić większe ilości takich aut w związku z wymianą flot zawodowych i zasobów firm leasingowych.
Jej zdaniem to „bardzo duża szansa na to, żeby więcej z nas mogło jeździć samochodami elektrycznymi”. W tle pozostaje argument finansowy: niższe koszty „paliwa” niż w autach spalinowych przy jednoczesnym wzroście cen ropy.
Nie brakuje jednak obaw. Badanie OLX Group/OTOMOTO „Faktor E. Impulsy elektromobilności” pokazuje, że stan i żywotność baterii niepokoją 57% polskich kierowców, a koszty napraw 47%. Wysoką cenę używanego EV względem auta spalinowego wskazuje 25% badanych, a jedynie 26% uznaje technologię baterii za wystarczająco rozwiniętą i bezpieczną.
Co mogłoby przekonać kupujących
Respondenci badania zwracają uwagę przede wszystkim na potrzebę większej przejrzystości. Zaufaną certyfikację stanu baterii za bardzo ważną przy zakupie używanego EV uznaje 52% polskich kierowców.
Wśród elementów, które mogłyby skłonić ich do zakupu, pojawiają się także gwarancja na baterię oraz pełna historia serwisowa połączona z certyfikatem jej stanu. To właśnie od takich rozwiązań może zależeć, czy rynek wtórny rzeczywiście przyspieszy rozwój elektromobilności w Polsce.
Czytaj także: Polacy coraz częściej jeżdżą elektrykami. Czy firmowe parkingi są na to gotowe?
Źródło: WNP.pl Fot. Pexels
Autor:KP
