Zużyte opony wciąż stanowią poważny problem środowiskowy, a jego skutki widoczne są także na poziomie lokalnym. Zgodnie z obecnymi regulacjami odzyskowi i recyklingowi podlega łącznie 75% masy opon wprowadzonych na rynek, jednak znaczna ich część trafia poza oficjalny obieg. Efektem są dzikie wysypiska, zanieczyszczone lasy i zmarnowany potencjał surowcowy, który mógłby zostać wykorzystany w duchu gospodarki obiegu zamkniętego.
– Zużyte opony trafiają do recyklingu surowcowego, ale również do odzysku energetycznego, a część z nich niestety również do środowiska. Zgodnie z przepisami niezmienionymi od 18 lat obowiązkowy poziom recyklingu w Polsce wynosi tylko 15%. Łącznie recykling oraz odzysk energetyczny to zgodnie z ustawą 75%, natomiast co się dzieje z pozostałymi 25%, trudno powiedzieć – tłumaczy Andrzej Kubik, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Recyklerów Opon. Polskie przepisy są jednymi z najmniej ambitnych w Unii Europejskiej. W praktyce oznacza to, że zajmujemy ostatnie miejsce pod względem poziomu recyklingu i odzysku opon oraz liczby niezagospodarowanych opon.
Problem pogłębia fakt, że część opon w ogóle nie została objęta systemem rozszerzonej odpowiedzialności producenta. Dotyczy to tzw. opon masywnych oraz opon sprowadzanych do kraju wraz z używanymi samochodami. Nie są one ewidencjonowane, jednak po zużyciu wymagają zagospodarowania, co w praktyce często spada na samorządy, nadleśnictwa i mieszkańców. Także w naszym regionie skutki tego zjawiska są odczuwalne w postaci zaśmieconych terenów zielonych i dodatkowych kosztów ich sprzątania. – Aby poprawić istniejącą i absolutnie niezadowalającą sytuację, potrzebujemy przede wszystkim zmian legislacyjnych. Jest to konieczne, żeby rozszerzona odpowiedzialność producenta zadziałała w pełnym wymiarze, wówczas będziemy mieli zarówno wyższe poziomy recyklingu, jak i mniej zanieczyszczonych lasów – przekonuje Andrzej Kubik.
Dane zebrane w ostatnich latach przez Polskie Stowarzyszenie Recyklerów Opon pokazują, że skala problemu jest duża. Wśród ok. 100 samorządów i nadleśnictw w latach 2019–2024 (do marca) na dzikich wysypiskach na terenie 64 podmiotów (które wiedziały o istnieniu wysypisk) porzucono ponad tysiąc ton opon. Daje to średniorocznie ok. 250 ton, czyli ok. 25 tys. sztuk, w środowisku. Z kolei w latach 2024–2025 nielegalnie składowano 840,63 ton (84 630 sztuk) zużytych opon – to dane z 69 jednostek, które posiadały o nich informacje. Każda taka opona to nie tylko odpad, lecz także potencjalne źródło zanieczyszczeń, które może oddziaływać na glebę i wody gruntowe. Jednocześnie jest to stracona szansa na odzysk cennych surowców i ograniczenie emisji gazów cieplarnianych.
Tymczasem możliwości recyklingu w Polsce są znacznie większe niż obecnie wykorzystywane. Zakłady zajmujące się mechanicznym przetwarzaniem opon są w stanie zagospodarować niemal całość opon trafiających na rynek, a recykling mechaniczny pozwala odzyskać granulat gumowy, drut stalowy i kord tekstylny, które znajdują zastosowanie w budownictwie drogowym, sporcie, przemyśle czy rolnictwie. Co istotne z punktu widzenia ekologii, ślad węglowy tego procesu jest kilkukrotnie niższy niż w przypadku spalania opon w cementowniach. – Recykling surowcowy, czyli odzysk surowców wtórnych ze zużytych opon, to proces mimo wszystko bardzo pracochłonny i energochłonny. Producenci są zobligowani w ramach rozszerzonej odpowiedzialności producenta do dokonywania dopłat do tego typu procesu. Wolą więc oddać opony np. cementowni, gdzie dostają za nie pieniądze, tak jak za paliwo alternatywne. Opony mają bardzo wysoką wartość energetyczną, ponad 30 gigadżuli na tonę, w związku z czym bardziej opłaca się od strony ekonomicznej skierować je do spalania niż do recyklingu – wyjaśnia Andrzej Kubik.
Nadzieję na zmianę przynoszą zapowiedzi nowych regulacji. Ministerstwo Klimatu i Środowiska rozważa podniesienie poziomów odzysku do 95% i recyklingu do 50% oraz objęcie systemem także tych rodzajów opon, które dotychczas pozostawały poza nim. Takie rozwiązania mogłyby nie tylko ograniczyć liczbę porzuconych opon, lecz także realnie poprawić stan środowiska naturalnego, w tym lasów i terenów zielonych, z których chętnie korzystają mieszkańcy regionu. – Łącznie zakładów zajmujących się mechanicznym recyklingiem opon mamy ponad 10 w całym kraju. Ich potencjał jest w tej chwili wykorzystywany w zaledwie połowie. I nie są to tylko opony pozyskiwane z krajowego rynku. Są to również opony, które jako recyklerzy importujemy z krajów ościennych, czyli z krajów bałtyckich: Litwy, Łotwy i Estonii, również z krajów Europy Zachodniej, czyli Niemiec, Belgii, Holandii, a nawet Francji – wskazuje ekspert.
Podkreśla, że pozostawienie obecnych zasad bez zmian będzie oznaczać dalsze straty dla środowiska i gospodarki. – Opony są cennym źródłem surowców wtórnych, których wartość można liczyć w miliardach złotych, i jeżeli będą one nam uciekać, czy to z dymem, czy też zanieczyszczając środowisko, doprowadzimy do wyraźnych strat w ekonomii państwa – podsumowuje Andrzej Kubik.
fot. unsplash.com
oprac. /kp/









