Liczba dni, w których temperatura powietrza przekracza 30°C, w Polsce wyraźnie wzrosła w ciągu ostatnich dekad. Jeszcze w latach 60. i 70. XX w. w centralnej części kraju notowano zaledwie od kilku do ok. 10 takich dni rocznie, podczas gdy obecnie może ich być nawet 20–30. Zdaniem ekspertów jest to jedna z najbardziej widocznych oznak postępujących zmian klimatu.
Jak zwraca uwagę prof. Bogdan Chojnicki z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, pomiary temperatury w Polsce prowadzone są nieprzerwanie od ponad 200 lat, co pozwala wiarygodnie porównywać współczesne wyniki z historycznymi danymi. Podkreśla, że meteorologia od lat opiera się na jednolitych standardach pomiarowych. Przez wiele dziesięcioleci w stacjach meteorologicznych wykorzystywano ustandaryzowane termometry rtęciowe, regularnie poddawane kontroli. Temperatura była i nadal jest mierzona na wysokości dwóch metrów nad powierzchnią gruntu. W ostatnich latach coraz częściej stosowane są również precyzyjne czujniki elektroniczne. Każda zmiana technologii pomiarowej była poprzedzona okresem równoległego działania starego i nowego systemu, co pozwalało zachować ciągłość i porównywalność wyników.
W ostatnim czasie w Polsce odnotowano rekordowo wysokie temperatury. W Słubicach termometry wskazały 40,5°C, co stanowi najwyższą wartość zmierzoną w historii krajowych pomiarów. Tym samym został pobity dotychczasowy rekord wynoszący 40,2°C ustanowiony w 1921 r. w Prószkowie. – W tym roku system klimatyczny ułożył się w taki sposób, że po 105 latach absolutny rekord temperatur został pobity – zaznacza naukowiec.
Jednak jeszcze większy niepokój budzi jego zdaniem systematyczny wzrost liczby dni z ekstremalnie wysoką temperaturą. Jak wyjaśnia, w latach 60. czy 70. XX w. w centralnej Polsce notowano od kilku do 10 dni upalnych rocznie, natomiast obecnie możliwe jest wystąpienie kilkudziesięciu takich dni. – To jest naprawdę dramatyczna zmiana, bo w bardzo krótkim czasie podwoiła nam się liczba dni z temperaturą powyżej 30°C. Zmiana klimatu nie znika, a globalne ocieplenie nie odpuszcza – przekonuje prof. Bogdan Chojnicki.
Klimatolog wskazuje również na coraz częstsze występowanie nocy tropikalnych, czyli takich, podczas których temperatura nie spada poniżej 20°C. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu były one w Polsce zjawiskiem wyjątkowym. Dla przykładu, od połowy lat 60. do połowy lat 70. w Poznaniu nie zanotowano ani jednej nocy tropikalnej. Aktualnie zdarzają się one coraz częściej, co wpisuje się w obserwowane na świecie trendy związane z ociepleniem klimatu.
Zdaniem eksperta wysokie temperatury utrzymujące się również w nocy mają istotny wpływ na zdrowie i samopoczucie. Przypomina, że optymalna temperatura sprzyjająca regeneracji organizmu podczas snu wynosi ok. 19°C. Gdy nocą temperatura pozostaje wyższa niż 20°C, organizm ma utrudnione warunki do odpoczynku. – Po takiej nocy budzimy się niewypoczęci, często bardzo zmęczeni i rozkojarzeni – tłumaczy prof. Bogdan Chojnicki.
Badacz wyjaśnia także przyczyny ostatniej fali upałów. – Mniej więcej dwa tygodnie temu nie doświadczyliśmy chłodu tylko dlatego, że w pewnym sensie powstała nad nami masa dość chłodnego powietrza – wskazuje. To zadziałało jak bufor dla gorącego powietrza, które pojawiło się nad kontynentem europejskim od strony Hiszpanii. Jednak w ostatnim tygodniu ta ściana chłodu zniknęła, co sprawiło, że do Polski napłynęło gorące, afrykańskie powietrze. Zaobserwowaliśmy brak deszczu, bardzo słoneczne warunki, niekoniecznie silne podmuchy wiatru, a zatem klasyczną wyżową pogodę.
– Z perspektywy turysty takie warunki mogłyby zostać uznane za ładną pogodę. Pod względem gospodarki, energetyki i naszego zdrowia ocena tej sytuacji jest zupełnie inna – podsumowuje klimatolog.
Czytaj także:
Nigdy w Polsce nie było tak gorąco. W Słubicach odnotowano nowy rekord
Nie parki, lecz drzewa przy domach – to one decydują o komforcie podczas upałów
Wysokie temperatury a praca. O czym muszą pamiętać pracodawcy?
fot. magnific.com
oprac. /kp/








