• +48 502 21 31 22

Co szósty Polak obawia się utraty pracy w 2026 roku

Mimo że większość zatrudnionych czuje się bezpiecznie, niepewność już teraz wpływa na decyzje o wstrzymywaniu większych zakupów i odkładaniu planów rozwojowych.

Co szósty Polak obawia się utraty pracy w 2026 roku

Część pracujących Polaków odczuwa niepewność dotyczącą swojej sytuacji zawodowej w najbliższych miesiącach. Może mieć to przełożenie na ograniczenie konsumpcji, odkładanie większych wydatków czy większą ostrożność w planowaniu przyszłości zawodowej.

16,5% pracowników obawia się utraty pracy w 2026 r. – wynika z badania współautorstwa platformy ePsycholodzy.pl. Zdecydowana większość, bo 71,6% respondentów, nie odczuwa takiego zagrożenia, natomiast 11,9% nie potrafi jednoznacznie ocenić swojej sytuacji.

Strach o pracę nie rozkłada się równomiernie w całym kraju. – Ocena zależy od kontekstu. W wielkomiejskich ośrodkach z dużą liczbą ofert i niskim bezrobociem ten odsetek najpewniej jest niski. Natomiast w subregionach z dwucyfrowym bezrobociem skala obaw statystycznie jest zapewne wyższa, bo może oznaczać realne ryzyko długotrwałego bezrobocia. Co ważne, znakomita większość nie obawia się utraty pracy. To tonuje odbiór wyniku, mimo że 11,9% niezdecydowanych wskazuje na dość znaczną grupę podatną na zmianę nastrojów przy pogorszeniu koniunktury – podkreśla Rafał Mróz, ekspert rynku pracy w Manpower. W jego ocenie już sam fakt, że co szósty pracujący Polak obawia się utraty pracy, może mieć przełożenie na ograniczenie konsumpcji, odkładanie większych wydatków czy większą ostrożność w planowaniu przyszłości zawodowej.

Michał Murgrabia, psycholog z platformy ePsycholodzy.pl, wskazuje, że obecny poziom obaw nie dotyczy większości pracowników, jednak jest na tyle zauważalny, że odzwierciedla napięcie odczuwane przez część społeczeństwa. Ekspert uważa, że jeśli takie nastroje utrzymują się przez dłuższy czas lub zaczynają rosnąć, mogą wpływać na decyzje życiowe pracowników. Również jego zdaniem oznacza to m.in. rezygnację z planów rozwojowych, ograniczenie wydatków czy większą ostrożność w podejmowaniu decyzji finansowych. – Szczególnie zagrożone mogą czuć się osoby zatrudnione w branżach przechodzących intensywne zmiany technologiczne lub organizacyjne oraz pracownicy z krótkim stażem pracy. Większe obawy mogą też dotyczyć osób na umowach mniej stabilnych, które mają słabsze poczucie kontroli nad swoją sytuacją zawodową. W porównaniu z początkiem roku można zauważyć, że lęk coraz częściej dotyczy nie tylko stanowisk niskopłatnych, ale także specjalistów w sektorach podlegających automatyzacji. To pokazuje, że poczucie zagrożenia przesuwa się do centrum rynku pracy – komentuje Michał Murgrabia.

Na sytuację na rynku pracy wpływają również zmiany kosztów zatrudnienia i rosnąca konkurencja międzynarodowa. Katarzyna Lorenc, ekspertka BCC ds. rynku pracy, zwraca uwagę, że w części firm widać przenoszenie niektórych procesów do krajów o niższych kosztach pracy, m.in. w sektorze IT czy w centrach usług wspólnych. Z kolei w branżach takich jak motoryzacja, media czy usługi pocztowe zmiany strukturalne i reorganizacje są często efektem postępu technologicznego i rosnącej presji konkurencyjnej. – W większości firm trwa usprawnianie pracy, by podwyższać efektywność i wyrównywać wzrosty wynagrodzeń. Firmy zauważają, że pracownicy potrafiący korzystać z narzędzi AI są często o 30% bardziej sprawni niż ci, którzy pracują po staremu. Naturalne jest więc doszkalanie tam, gdzie zatrudnieni są chętni, lub rozglądanie się za tymi, którzy zrozumieli to już dawno. Ta rotacja może się nasilać, jeśli niechęć pracowników do nowych narzędzi stanie się przeszkodą do wzrostu produktywności – podkreśla ekspertka.

Mimo zachodzących zmian eksperci oceniają, że polski rynek pracy pozostaje relatywnie stabilny. Zdaniem Rafała Mroza w 2026 r. nie należy spodziewać się masowych zwolnień, choć możliwe są selektywne redukcje zatrudnienia w konkretnych firmach lub sektorach wymagających optymalizacji. Natomiast dr Marcin Mrowiec, główny ekonomista Grant Thornton, wskazuje, że największe wyzwania stoją przed przedsiębiorstwami, które dotychczas budowały swoją przewagę konkurencyjną przede wszystkim na niskich kosztach pracy. – Jeśli chodzi o perspektywę sektorową, pod presją wciąż znajduje się budownictwo mieszkaniowe, choć tutaj jest szansa poprawy, związana ze spadkiem stóp procentowych i ewentualnym ożywieniem popytu, wspieranego kredytem bankowym. Strukturalnie pod presją jest część przemysłu ciężkiego, w tym hutnictwo i wydobycie, oraz tradycyjne górnictwo i energetyka oparta na paliwach kopalnych – podsumowuje ekspert.

fot. freepik.com
oprac. /kp/

Podobne artykuły

Wyszukiwarka