Fotowoltaika i lądowa energetyka wiatrowa po raz kolejny potwierdziły swoją istotną rolę w krajowym systemie elektroenergetycznym. Jak wynika z danych Europejskiej Sieci Operatorów Systemów Przesyłowych Energii Elektrycznej, w 2025 r. średni łączny udział tych dwóch źródeł w pokryciu zapotrzebowania na energię elektryczną w Polsce wyniósł 26,7%, licząc w interwałach 15-minutowych. Oznacza to, że ponad jedna czwarta energii zużywanej w kraju pochodziła z wiatru na lądzie i instalacji fotowoltaicznych.
Rekordowy moment odnotowano 30 czerwca w godzinach południowych, kiedy udział tych źródeł w pokryciu popytu sięgnął 86,5%. W tym czasie krajowa produkcja energii przewyższała zapotrzebowanie, co umożliwiło wysoki eksport energii za granicę i zapewniło stabilną pracę systemu elektroenergetycznego. Z kolei minimalny udział fotowoltaiki i wiatru na lądzie przypadł na 26 sierpnia wieczorem i wyniósł jedynie 0,5%.
W ujęciu rocznym większy udział w pokryciu zapotrzebowania miała energetyka wiatrowa na lądzie, która średnio odpowiadała za 14,6% energii elektrycznej, podczas gdy fotowoltaika za 12,1%. Maksymalny udział wiatru w pojedynczym 15-minutowym okresie był jednak wyraźnie niższy niż w przypadku instalacji słonecznych i wyniósł 55,2%, podczas gdy fotowoltaika osiągnęła maksimum na poziomie 76,6%. – Jego minimalny udział wyniósł z kolei 0,3%, co pokazuje, że produkcja energii z tego źródła mocno się waha, lecz nigdy nie spada do zera – podkreśla Wojciech Żelisko, starszy analityk Zespołu Energii Polskiego Instytutu Ekonomicznego.
Jak zwraca uwagę ekspert, dane z 2025 r. przeczą rozpowszechnionym opiniom o nieprzewidywalności odnawialnych źródeł energii. Operator systemu przesyłowego, Polskie Sieci Elektroenergetyczne, odnotował stosunkowo niewielkie błędy prognoz produkcji energii, szczególnie w przypadku fotowoltaiki. Średni błąd względny prognoz, ważony wolumenem produkcji, wyniósł 5,7% dla instalacji słonecznych i 7,1% dla elektrowni wiatrowych. Dla obu źródeł łącznie średnia ważona błędu osiągnęła 6,5%, a jego mediana 5,7%. – Dowodzi to, że nawet przy większych wolumenach generacji energii z OZE w przyszłości ich niedoszacowanie nie powinno stanowić wyzwania dla operatora systemu elektroenergetycznego, zwłaszcza przy lepszych narzędziach prognostycznych wspartych AI – zaznacza Wojciech Żelisko.
Jednocześnie tempo dostosowywania systemu elektroenergetycznego do nowego modelu pracy nie nadąża za szybkim przyrostem mocy zainstalowanej w OZE, przez co coraz częściej dochodzi do ograniczania produkcji energii z odnawialnych źródeł. Jak wskazuje ekspert PIE, w 2025 r. dotyczyło to głównie fotowoltaiki, która osiąga najwyższą generację w południe, gdy zapotrzebowanie na energię jest relatywnie niższe. Maksymalne ograniczenie mocy w przypadku instalacji PV sięgnęło niemal 4,2 GW, a średnia roczna wartość ograniczeń wyniosła 112 MW. Dla wiatru na lądzie były to odpowiednio prawie 2,1 GW i 45 MW. – Wskazane średnie pokazują, że ograniczanie generacji energii z tych źródeł dało w 2025 r. taki sam efekt jak gdyby całkowicie wyłączyć jedną bardzo dużą farmę PV i 14 turbin wiatrowych. System elektroenergetyczny radzi sobie najczęściej bez permanentnego ograniczania produkcji z fotowoltaiki i wiatru na lądzie (mediana równa zero), jednak w przyszłości, wraz z postępującym wzrostem udziału OZE w miksie elektroenergetycznym, może się to zmienić i paradoksalnie stanowić optymalny sposób funkcjonowania tego systemu – podsumowuje Wojciech Żelisko.
fot. arch. red.
oprac. /kp/









