19 stycznia przypada Blue Monday, czyli „najbardziej depresyjny dzień roku”. Jego fundamenty mają więcej wspólnego z marketingiem niż z rzeczywistą medycyną czy psychologią, jednak może być to okazja, by zwrócić uwagę na zdrowie psychiczne pracowników.
Koncepcja Blue Monday narodziła się w 2005 r. za sprawą Cliffa Arnalla, brytyjskiego psychologa i trenera. Przedstawił on skomplikowany wzór matematyczny, który miał rzekomo wyliczać datę największego skumulowania ludzkiego nieszczęścia. Autor wziął pod uwagę takie zmienne jak: kiepska pogoda i brak słońca, debet na koncie po świątecznych zakupach, czas, który upłynął od Bożego Narodzenia oraz moment, w którym porzucamy postanowienia noworoczne. Naukowcy są jednak zgodni – Blue Monday to pseudonauka. Sam wzór jest matematycznie nielogiczny, a co ważniejsze, cała akcja została przygotowana na zlecenie biura podróży Sky Travel. Celem było przekonanie ludzi, że skoro czują się tak źle, powinni natychmiast zarezerwować letnie wakacje, aby poprawić sobie humor.
Mimo to termin ten przetrwał w mediach, ponieważ styczeń faktycznie bywa trudnym miesiącem – krótkie dni i niska temperatura mogą sprzyjać pogorszeniu nastroju, choć nie dzieje się to w jeden konkretny poniedziałek u każdego z nas. Dzień ten może być dla pracodawców okazją do zadbania o kulturę organizacyjną i wsparcie wellbeingu zespołów, ponieważ stres i nadmierne obciążenie pracą coraz częściej przekładają się w Polsce na problemy zdrowotne pracowników. W 2024 r. liczba zwolnień lekarskich wystawionych z powodu zaburzeń psychicznych i zachowania wzrosła o blisko 14% w porównaniu z rokiem wcześniejszym. Dane ZUS pokazują, że spośród 27,4 mln zaświadczeń o czasowej niezdolności do pracy 1,6 mln dotyczyło problemów psychicznych, co przełożyło się na 30,3 mln dni absencji chorobowej.
Choć zaburzenia psychiczne nie dominują pod względem liczby zwolnień, generują wysokie koszty ze względu na długi czas niezdolności do pracy, który średnio wynosi niemal 19 dni. W 2024 r. łączny koszt absencji chorobowej przekroczył 31 mld zł, a istotną jego część stanowiły zwolnienia związane z reakcją na stres, epizodami depresyjnymi i zaburzeniami lękowymi. Eksperci zwracają uwagę, że silne doświadczenia, takie jak mobbing czy utrata pracy, często prowadzą do obniżenia nastroju, lęku i spadku motywacji, co wymaga czasowego wyłączenia z pracy i dalszej diagnostyki.
Skalę problemu potwierdzają także badania dotyczące warunków pracy. Raport Stowarzyszenia Koalicja Bezpieczni w Pracy wskazuje, że zarówno pracownicy, jak i kadra zarządzająca odczuwają dziś wyższy poziom stresu niż kilka lat temu. Codziennie lub w wielu sytuacjach deklaruje go dziś 52% zarządzających (w 2019 r. odsetek ten wynosił 46%) i 46% pracowników (42% w 2019 r.). Najczęściej źródłem napięcia są nadmiar obowiązków (34%), presja czasu (31%) i odpowiedzialność zawodowa (27%), a także niewystarczające wynagrodzenie (27%) i sytuacje kryzysowe (26%).
fot. freepik.com
oprac. /kp/








