• +48 502 21 31 22

Lewica chce skrócenia czasu pracy do 35 godzin tygodniowo

Propozycja zakłada skrócenie dnia pracy o godzinę – z ośmiu do siedmiu, a zarazem utrzymanie obecnych zarobków.

Lewica chce skrócenia czasu pracy do 35 godzin tygodniowo

22 września do Sejmu ma trafić przygotowany przez Lewicę projekt ustawy, który przewiduje skrócenie czasu pracy z 40 do 35 godzin tygodniowo. Posłowie podczas konferencji prasowej przekonywali, że ta zmiana jest umiarkowana, a zarazem konieczna, gdyż ośmiogodzinny dzień pracy ustanowiono ponad 100 lat temu.

Propozycja zakłada skrócenie dnia pracy o godzinę – z ośmiu do siedmiu, a zarazem utrzymanie obecnych zarobków, co wiązałoby się m.in. podniesieniem godzinowej stawki minimalnej.

Na konferencji prasowej politycy Lewicy podkreślali, że zmiana przepisów jest niezbędna. – To rozwiązanie, które wprowadza nas na tę samą ścieżkę, którą podążają takie kraje, jak Francja, Holandia czy Niemcy, czyli gospodarki rozwinięte i bogate – wskazywała Magdalena Biejat. – To jest rozwiązanie, które odpowiada wyzwaniom dzisiejszej gospodarki, w której rozwija się robotyzacja i informatyzacja, w której coraz więcej zadań pracowników przejmują maszyny. Ten proces się pogłębia i będzie się pogłębiać. Najwyższy czas, by polska gospodarka i rynek pracy były na to gotowe – stwierdziła posłanka.

Podkreśliła, że ośmiogodzinny czas pracy wprowadzono w naszym kraju 104 lata temu, a "przez te 100 lat zmieniło się w Polsce wszystko". Oceniła, że w XXI w. inaczej wygląda organizacja i mechanizacja pracy czy też jej racjonalizacja i wydajność.

Adrian Zandberg z kolei zaznaczał, że propozycja Lewicy ma poparcie dużych centrali związków zawodowych. – Teraz przyszedł czas na polityków – stwierdził. – Kładziemy na stole konkretną i umiarkowaną propozycję. To jest propozycja dla przyszłego rządu, który będzie wyprowadzać Polskę z PiS-owskiego skansenu. Czas, żebyśmy ze skansenu wyprowadzili też rynek pracy i poszli do przodu. Mam nadzieję, że uda się zdobyć wokół tej propozycji poparcie wszystkich sił politycznych w polskim parlamencie – podkreślał poseł.

Odniósł się też do propozycji lidera Platformy Obywatelskiej Donalda Tuska, który przed kilkoma tygodniami zapowiedział pilotażowy program wprowadzający czterodniowy tydzień pracy. – Z zadowoleniem przyjąłem nieco zaskakujące informacje, że pan przewodniczący Tusk rozważa poparcie dla skrócenia czasu pracy. W takim razie mówimy: "sprawdzam" – powiedział Adrian Zandberg.

Jak stwierdził, w tej sprawie nie chodzi o to, by obiecywać "gruszki, czy też raczej pilotaże na wierzbie", ale by realnie zmienić sytuację na rynku pracy. Tak, by na koniec przyszłej kadencji Sejmu, czyli w 2027 r., już obowiązywał skrócony tydzień pracy.

Jak podkreślał Bartosz Grucela z zarządu Partii Razem, Polacy są jednym z najbardziej zapracowanych narodów w Europie. – Według danych OECD pracujemy 1830 godzin rocznie. Jest to szósty najwyższy wynik krajów OCED, drugi najwyższy wynik wśród krajów Unii Europejskiej. 70% pracownikom zdarza się brać nadgodziny. To wszystko odbija się na zdrowiu pracowników i wydajności pracy – wyliczał. – Mamy bardzo dużo osób z chorobami układu krążenia, chorobami kręgosłupa czy chorujących na depresję. 1/3 pracowników umysłowych odczuwa skutki wypalenia zawodowego. To wszystko przekłada się na mniejszą wydajność pracy i na mniejszy wzrost gospodarczy – zaznaczył Bartosz Grucela.

fot. Lewica
oprac. /kp/

Podobe artykuły

Wyszukiwarka