• +48 502 21 31 22

Polacy boją się AI, ale nie wierzą, że stracą przez nią pracę

26% pracujących Polaków uważa sztuczną inteligencję i automatyzację za największe zagrożenie dla miejsc pracy w perspektywie pięciu lat.

Polacy boją się AI, ale nie wierzą, że stracą przez nią pracę

Sztuczna inteligencja i automatyzacja są obecnie postrzegane przez pracujących Polaków jako największe zagrożenie dla miejsc pracy w Polsce w perspektywie najbliższych pięciu lat. Jednocześnie znacznie mniej osób obawia się, że rozwój technologii doprowadzi do zaniku wykonywanego przez nie zawodu. Widać też dużą rozbieżność między deklarowaną gotowością do przekwalifikowania a faktycznym udziałem w szkoleniach zawodowych.

AI i automatyzację jako największe zagrożenie dla miejsc pracy wskazuje 26% Polaków – wynika z badania Personnel Service. To więcej niż w przypadku rosnących kosztów prowadzenia działalności, które wskazało 18% respondentów. Kolejne miejsca zajmują konkurencja ze strony pracowników z zagranicy (15%) i pogarszająca się koniunktura gospodarcza (14%). Obawy dotyczące całego rynku pracy nie przekładają się jednak w takim samym stopniu na ocenę własnej sytuacji zawodowej. 61% respondentów nie spodziewa się, że za pięć lat ich zawód przestanie być potrzebny. Taką możliwość bierze pod uwagę 17% badanych, natomiast 22% przyznaje, że dotychczas w ogóle się nad tym nie zastanawiało.

Krzysztof Inglot, założyciel Personnel Service i ekspert rynku pracy, zwraca uwagę na rozdźwięk między postrzeganiem zmian technologicznych a oceną ich wpływu na własną karierę. – Mamy do czynienia z ciekawym paradoksem. Polacy widzą, że AI zmienia rynek pracy, ale wierzą, że ta zmiana ominie właśnie ich. Tymczasem sztuczna inteligencja nie musi likwidować całych zawodów, żeby fundamentalnie zmienić sposób, w jaki pracujemy. Będzie za to przejmowała konkretne zadania i zmieniała zestaw kompetencji potrzebnych na danym stanowisku. Dlatego każdy pracownik powinien sobie dziś zadać pytanie, które elementy pracy za pięć lat będą wykonywane inaczej niż dziś. Za tą odpowiedzią powinny iść konkretne działania – radzi ekspert.

W przypadku ewentualnej konieczności zmiany zawodu 31% pracujących deklaruje gotowość do przekwalifikowania się. 24% poszukiwałoby pracy o podobnym charakterze, a taki sam odsetek nie wie, jak zareagowałby na taką sytuację. Po 7% ankietowanych rozważyłoby podjęcie pracy poniżej posiadanych kwalifikacji lub wyjazd za granicę. Z pomocy urzędu pracy skorzystałoby 6% respondentów. Znacznie mniej optymistycznie wygląda jednak faktyczne podejście do podnoszenia kwalifikacji. W ciągu ostatnich 12 miesięcy żadnego szkolenia zawodowego nie odbyło 60% pracujących Polaków. Z kursu lub szkolenia finansowanego przez pracodawcę skorzystało 28% badanych, a 12% sfinansowało rozwój zawodowy z własnych środków.

Krzysztof Inglot ocenia, że przekwalifikowanie wciąż traktowane jest trochę jak koło ratunkowe, po które pracownicy sięgają, kiedy pojawi się problem. – Tyle że wtedy może być już za późno. Znacznie łatwiej zdobywać nowe kompetencje, kiedy mamy stabilne zatrudnienie, dochód i czas na świadome zaplanowanie kolejnego kroku. Dlatego 31% deklarujących gotowość do zmiany zawodu brzmi optymistycznie, ale ważniejsza jest liczba 60%, którzy nie uczestniczyli w żadnym szkoleniu zawodowym. Gotowości do zmiany nie mierzy się deklaracją, tylko działaniem – podkreśla.

Wśród osób z wyższym wykształceniem w ciągu ostatniego roku w szkoleniu uczestniczyło 49% osób, w grupie z wykształceniem średnim lub policealnym było to 33%, natomiast wśród osób z wykształceniem podstawowym lub zasadniczym zawodowym – 17%. Poziom wykształcenia wiąże się również z deklarowaną gotowością do zmiany zawodu. Przekwalifikowanie rozważa 36% pracujących z wyższym wykształceniem, podczas gdy wśród osób z wykształceniem podstawowym lub zasadniczym zawodowym odsetek ten wynosi 19%. W tej drugiej grupie 40% nie wie, co zrobiłoby w przypadku zaniku swojego zawodu. – To jeden z najważniejszych sygnałów z badania. Rozwój kompetencji trafia dziś przede wszystkim do tych, którzy mają już relatywnie mocną pozycję na rynku pracy. Jeżeli chcemy, żeby AI zwiększała produktywność, a nie nierówności na rynku pracy, pracodawcy i instytucje publiczne muszą inwestować w kompetencje właśnie tych grup, które same najrzadziej sięgają po szkolenia – wskazuje Krzysztof Inglot.

Obawy związane z przyszłością własnego zawodu różnią się w zależności od wieku. Najczęściej o jego utratę obawiają się osoby w wieku 25–34 lata – deklaruje tak 27% badanych z tej grupy. Wśród pracujących w wieku 18–24 lata jest to 21%, a w grupie 35–44 lata 19%. Wśród osób w wieku 45–54 lata odsetek spada do 12%, natomiast wśród pracowników mających co najmniej 55 lat wynosi 7%. Krzysztof Inglot uwagę szczególnie na grupę osób w wieku 45–54 lata. – Mają przed sobą jeszcze 10-15 lat aktywności zawodowej, więc zmiana technologiczna z pewnością ich obejmie. Jednocześnie poziom obaw jest w tej grupie bardzo niski. To ważny sygnał o tym, że nie każdy sam rozpozna moment, w którym powinien uzupełnić kompetencje. Reskilling i upskilling muszą stać się elementem długoterminowej polityki kadrowej, a nie działaniem uruchamianym dopiero wtedy, gdy konkretne stanowisko zaczyna znikać – zaznacza ekspert.

Widoczne są także różnice między kobietami a mężczyznami. Sztuczną inteligencję i automatyzację jako największe zagrożenie dla miejsc pracy wskazuje 32% pracujących Polek i 19% Polaków. Jednocześnie kobiety nieco rzadziej obawiają się, że ich własny zawód przestanie być potrzebny (15% vs. 19% mężczyzn). Panie częściej deklarują też gotowość do przekwalifikowania się – 34% wobec 28% panów.

– Najbliższe lata nie będą historią o tym, że sztuczna inteligencja po prostu zabierze ludziom pracę. Będą historią o bardzo szybkiej zmianie wartości poszczególnych kompetencji. Dla firm oznacza to konieczność przejścia od okazjonalnych szkoleń do świadomego zarządzania kompetencjami. Dla pracowników natomiast potrzebę traktowania uczenia się jako stałego elementu kariery – podsumowuje Krzysztof Inglot.

fot. magnific.com
oprac. /kp/

Podobne artykuły

Wyszukiwarka