Woda pokrywa ponad 70% powierzchni Ziemi i jest fundamentem życia na naszej planecie. Jednak ludzka bezmyślność zamienia te życiodajne ekosystemy w gigantyczne wysypiska śmieci. Przypomina o tym obchodzony 8 czerwca Światowy Dzień Oceanów i kolejna edycja akcji "Sprzątanie świata – Polska".
Światowy Dzień Oceanów został oficjalnie ustanowiony przez ONZ w 2008 r., choć sama idea zrodziła się już w 1992 r. podczas Szczytu Ziemi w Rio de Janeiro. Święto ma na celu uświadomienie nam, jak kluczową rolę odgrywają wszechocean i inne zasoby wodne w globalnym ekosystemie. Sytuacja ekologiczna wód na całym świecie jest krytyczna. Co roku do mórz i oceanów trafia od 8 do nawet 14 mln ton plastikowych odpadów, a na Oceanie Spokojnym dryfuje tzw. Wielka Pacyficzna Plama Śmieci, której obszar jest pięciokrotnie większy od powierzchni Polski. Ponad 100 tys. ssaków morskich i milion ptaków ginie rocznie w wyniku połknięcia plastiku lub zaplątania się w porzucone sieci. Ponadto aż 80% zanieczyszczeń trafiających do oceanów pochodzi z lądu, skąd są one transportowane przez rzeki i potoki.
22 kwietnia wystartowała 33. Akcja "Sprzątanie świata – Polska" – największy w kraju manifest na rzecz nieśmiecenia w naturze. Wydarzenie potrwa aż do finału w trzeci weekend września. W tym roku akcja przebiega pod hasłem: „SOS dla wody! Niech będzie wolna od śmieci”. Z okazji Światowego Dnia Oceanów Fundacja Nasza Ziemia zaprezentowała oficjalny plakat tegorocznej edycji. Jego autorem jest grafik Andrzej Pągowski, który od ponad 30 lat wspiera fundację, a współautorką koncepcji artystycznej została Magdalena Błażków ze studia Kreacja Pro Andrzej Pągowski. – Byłem naprawdę zły i oburzony danymi, jakie otrzymałem od Fundacji Nasza Ziemia na temat zaśmiecania polskich akwenów. Chciałem więc stworzyć dzieło, które poruszy, a nawet dotknie do żywego. Bo nie mam w sobie ciepłych uczuć dla tych, którzy brutalnie obchodzą się z jeziorami, rzekami czy morzem, wyrzucając tam śmieci – komentuje swój plakat Andrzej Pągowski.
Wizja artysty jest apokaliptyczna: szarobura woda, dryfujące w odmętach odpady, przerażona ryba niemogąca zaczerpnąć powietrza i czerwone akcenty symbolizujące sygnał SOS. Plakat ma obnażać ludzką bezmyślność i zmuszać do refleksji.
Doświadczenia Fundacji Nasza Ziemia pokazują, że stan polskich wód jest alarmujący. – Podczas Akcji "Sprzątanie świata – Polska" coraz częściej natrafiamy na podwodne „dzikie utopiska”, które niczym się nie różnią od śmietnisk z naszych lasów. Na przykład na Ziemi Lubuskiej dwukrotnie sprzątaliśmy przepiękne Jezioro Durowskie – w 2022 i 2023 r. Za każdym razem zebraliśmy około tony odpadów! To zatrważające! Nie zgadzamy się na to, by nasze akweny były wysypiskami śmieci! – podkreśla Beata Butwicka, prezes zarządu Fundacji Nasza Ziemia. Co kryją polskie wody? Często są to zatopione kosze sklepowe, butelki, opakowania po jedzeniu, odpady pobudowlane, a nawet opony i części samochodowe.
Śmieci przybywa również na lądowych pasach rekreacyjnych – nadmorskich plażach w Helu czy Międzyzdrojach oraz nadrzecznych bulwarach w Krakowie, Warszawie i Poznaniu. – W trakcie akcji na lądzie również zbieramy coraz więcej odpadów z brzegów rzek, jezior i nadmorskich plaż. Jeśli byśmy ich nie sprzątnęli, w końcu również trafiłyby do wody i ją zanieczyściły – zwraca uwagę Grzegorz Mikosza, główny koordynator akcji "Sprzątanie świata – Polska".
Na stronie www.sprzatanieswiata.pl trwa już rejestracja lokalnych sztabów. Oficjalne plakaty Andrzeja Pągowskiego trafią bezpłatnie do szkół, urzędów i świetlic w całej Polsce (w wersji fizycznej B1 i cyfrowej A4), by przypominać wszystkim o konieczności ratowania naszych wód.

fot. unsplash.com
oprac. /kp/








