Znaczna część polskich firm nadal nie jest przygotowana do wdrażania rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji – wynika z najnowszych badań przeprowadzonych przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości i Uniwersytet Jagielloński. Zaledwie 23% przedsiębiorstw reprezentujących dwanaście branż o potencjalnie najwyższej podatności na wykorzystanie tej technologii faktycznie korzysta z narzędzi AI, podczas gdy 37% nie dostrzega dla nich żadnego zastosowania.
Kim są „tradycjonaliści” i „pionierzy innowacji
Jak podkreśla Ignacy Święcicki, kierownik Zespołu Gospodarki Cyfrowej Polskiego Instytutu Ekonomicznego, 46% firm można zaliczyć do grupy „tradycjonalistów”, czyli podmiotów o zachowawczym podejściu do technologii i ograniczonej zdolności dostrzegania jej potencjału w kontekście własnej działalności. We wcześniejszych analizach Ministerstwa Rozwoju i Technologii, przeprowadzonych na początku 2024 r. wśród mikro, małych i średnich przedsiębiorstw, udział firm nieprzekonanych do cyfryzacji wynosił 38%. – Można więc przyjąć, że mimo zmian na rynku i ciągłej obecności tematu SI w mediach odsetek firm strukturalnie niezainteresowanych cyfryzacją jest stosunkowo duży i nie ulega zmniejszeniu. Pozostałe grupy to „technologiczni nowicjusze” (36% firm), „cyfrowi praktycy” (12%) oraz „pionierzy innowacji” (6%). W ostatniej z nich występują przede wszystkim firmy z branż energetycznej, IT oraz finansów i ubezpieczeń – wskazuje ekspert.
Ignacy Święcicki zwraca uwagę, że skuteczne wykorzystanie potencjału sztucznej inteligencji wymaga znacznie szerszej transformacji organizacyjnej przedsiębiorstw. W ocenie eksperta PIE wdrożenie tej technologii wiąże się z koniecznością zmiany sposobu zarządzania, organizacji pracy i rozwijania nowych kompetencji. – Tymczasem wśród „tradycjonalistów” kadra zarządzająca w większości nie śledzi trendów technologicznych (71%) i nie ma umiejętności zarządzania zmianą (74%). W dużej mierze transformacja umożliwiająca wykorzystanie SI wiąże się także z inwestycjami w aktywa niematerialne, jak kompetencje zarządcze, oprogramowanie i dane (nie tylko narzędzia do ich zbierania, ale przede wszystkim umiejętne zarządzanie danymi) czy kompetencje pracowników. Tego typu inwestycje, często traktowane w oficjalnych statystykach jako zwykłe koszty, wpływają wprost na produktywność firm korzystających z SI, co potwierdziły opisywane przez nas badania EBI – tłumaczy ekspert PIE.
Jakie są konsekwencje dla gospodarki?
Zgromadzone dane pokazują wyraźne zróżnicowanie poziomu zaawansowania technologicznego firm w Polsce, zarówno pomiędzy poszczególnymi branżami, jak i w ich obrębie. Zdaniem Ignacego Święcickiego utrzymująca się duża grupa przedsiębiorstw sceptycznie nastawionych do innowacji może w dłuższej perspektywie prowadzić do pogłębiania się podziałów rynkowych. W efekcie mogą wyłonić się silni liderzy technologiczni oraz liczna grupa firm stopniowo tracących konkurencyjność i udział w rynku. – Zjawisko takie jest poniekąd naturalne, jednak tym, co budzi niepokój, jest skala zróżnicowania (tylko 6% „pionierów”, 46% „tradycjonalistów”) oraz rosnące znaczenie konkurencji firm z innych krajów (cyfryzacja ułatwia wchodzenie na zagraniczne rynki). W tym kontekście rekomendacje dotyczące konieczności kompleksowego wsparcia ze strony administracji publicznej zawarte w raporcie wydają się słuszne, choć jednocześnie zmiana mentalności kadry zarządzającej będzie dużym wyzwaniem, bowiem wykracza poza tradycyjnie rozumiane podnoszenie kompetencji czy rozpowszechnianie wiedzy – podsumowuje ekspert.
fot. freepik.com
oprac. /kp/










