Rozbudowany system podatkowy i duża liczba regulacji należą do najczęściej wskazywanych barier w prowadzeniu działalności gospodarczej w Polsce. Jednocześnie podatki pozostają jednym z najważniejszych źródeł dochodów budżetu państwa. Z raportu „Państwo kontra biznes” wynika, że niemal połowa Polaków uważa, iż państwo bardziej wspiera zagraniczne firmy niż przedsiębiorstwa z polskim kapitałem. Z kolei 64% respondentów wskazuje, że największym ułatwieniem dla przedsiębiorców byłoby uproszczenie systemu podatkowego.
Jak zwraca uwagę Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha, w OECD Polska znajduje się wśród krajów o najbardziej złożonych regulacjach podatkowych, a w Unii Europejskiej plasuje się niemal na ostatniej pozycji pod względem wolności gospodarczej. – Czyli nawet w UE, która jest dzisiaj wytykana jako przeregulowane miejsce, my dzierżymy prym w najbardziej skomplikowanych i nadmiarowych przepisach. Stąd konieczne jest przyspieszenie zapowiadanych zmian w 2026 r. i znacząca redukcja zarówno przepisów, jak i uproszczenie systemu podatkowego – podkreśla.
Na problem nadmiernej liczby regulacji zwracają uwagę także analizy dotyczące legislacji w Polsce. Z raportu Grant Thornton „Barometr prawa 2025” wynika, że w latach 1989–2016 liczba stron nowych aktów prawnych najwyższego rzędu niemal co roku się zwiększała, osiągając rekord w 2016 r., kiedy uchwalono ponad 35 tys. stron nowych regulacji. W kolejnych latach tempo tworzenia prawa chwilowo spadło, jednak później ponownie zaczęło rosnąć. Skala zmian legislacyjnych sprawia, że śledzenie wszystkich nowych przepisów staje się bardzo trudne zarówno dla przedsiębiorców, jak i dla obywateli. Według Grant Thornton osoba chcąca na bieżąco monitorować wszystkie zmiany w prawie musiałaby w 2024 r. przeczytać ponad 14 tys. stron nowych aktów prawnych.
Złożoność systemu podatkowego znajduje również odzwierciedlenie w międzynarodowych rankingach. W zestawieniu International Tax Competitiveness Index 2025 przygotowywanym przez Tax Foundation Polska zajęła 35. miejsce wśród 38 państw OECD. Oznacza to spadek w porównaniu z poprzednim rokiem i jednocześnie wskazuje, że konkurencyjność polskiego systemu podatkowego jest niższa niż w większości rozwiniętych gospodarek.
– Najlepszym sposobem na uproszczenie nie jest żaden dodatkowy system cyfrowy, tylko radykalne obniżenie liczby przepisów podatkowych. W innych państwach UE te same dyrektywy, dotyczące chociażby VAT-u, wymagają znacznie mniejszej liczby przepisów niż w Polsce. Możemy wziąć wzory z innych państw europejskich, które dysponują w ramach tej samej Unii znacznie lepszymi i sprawdzonymi rozwiązaniami niż my – wskazuje Andrzej Sadowski.
Na brak spójności w tworzeniu prawa wskazują również przedstawiciele środowisk samorządowych i biznesowych. – Brakuje mi konsekwencji w polskim prawodawstwie. Bardzo często jest to działanie ad hoc parlamentarzystów, czyli pojawia się problem, trzeba go załatwić, wyrywkowo coś robią, natomiast nie ma całościowej strategii, która wprowadziłaby w Polsce łatwe, przejrzyste i sprawiedliwe podatki. Dlatego apeluję i błagam w imieniu przedsiębiorców, żeby podatki i akcyza, całe prawodawstwo było proste i czytelne – podkreśla Dariusz Kacprzak, prezes Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej.
Jednym z ważnych elementów systemu fiskalnego pozostaje akcyza, czyli podatek pośredni obejmujący m.in. paliwa, alkohol i wyroby tytoniowe. Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że w 2025 r. dochody budżetu państwa z tytułu akcyzy wyniosły około 92,5 mld zł, czyli o ponad 2 mld zł więcej niż rok wcześniej. Wysokość tego podatku wpływa nie tylko na poziom dochodów państwa, ale również na ceny wielu produktów i zachowania konsumentów. Zdaniem części ekspertów katalog produktów objętych akcyzą mógłby zostać ograniczony, a sam system bardziej ujednolicony. Wskazują oni, że zbyt wysokie stawki podatku mogą sprzyjać rozwojowi szarej strefy, ponieważ konsumenci zaczynają szukać tańszych alternatyw poza oficjalnym obiegiem gospodarczym.
W debacie publicznej pojawia się również temat opodatkowania międzynarodowych koncernów technologicznych. W wielu krajach UE oraz w ramach prac OECD przygotowywane są rozwiązania, które mają zapewnić bardziej sprawiedliwe opodatkowanie globalnych firm cyfrowych działających na wielu rynkach jednocześnie. W Polsce niemal połowa respondentów badania „Państwo kontra biznes” uważa jednak, że państwo bardziej sprzyja zagranicznym przedsiębiorstwom niż firmom z polskim kapitałem. Krzysztof Kwiatkowski, senator (KO) i były prezes Najwyższej Izby Kontroli, zwraca uwagę, że w przypadku nowych regulacji dotyczących sektora technologicznego wyzwaniem może być nie tylko ich uchwalenie, ale także zakończenie procesu legislacyjnego i podpisanie ustawy przez prezydenta.
Warunki podatkowe i regulacyjne wpływają również na decyzje inwestycyjne przedsiębiorstw. Z raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego wynika, że stopa inwestycji w Polsce pozostaje niższa niż średnia w UE. W 2024 r. wyniosła ona 16,9% PKB, podczas gdy średnia dla krajów UE osiągnęła poziom 21,2%.
W odpowiedzi na te wyzwania w ostatnich miesiącach rozpoczęto prace nad pakietami deregulacyjnymi, które mają ograniczyć część barier administracyjnych i uprościć procedury dla przedsiębiorców. Zdaniem przedstawicieli parlamentu skuteczna deregulacja wymaga jednak dobrze przygotowanych przepisów, ponieważ w przeciwnym razie nowe regulacje mogą prowadzić do powstawania kolejnych niejasności prawnych. Część zmian jest już wprowadzana w ramach pakietu deregulacyjnego określanego jako „deregulacja 1.0”. Obejmuje on ok. 200 różnych modyfikacji w przepisach dotyczących m.in. uproszczeń administracyjnych, procedur gospodarczych oraz regulacji na rynku finansowym. Część z nich będzie bezpośrednio odczuwalna dla przedsiębiorców i obywateli, inne pozostaną mniej zauważalne, choć również mają wpływać na funkcjonowanie gospodarki.
W dyskusji o deregulacji często przywoływana jest także ustawa o działalności gospodarczej z 1988 r., znana jako tzw. ustawa Wilczka. Wprowadzała ona bardzo szeroką swobodę prowadzenia działalności gospodarczej i opierała się na ogólnych zasadach zamiast szczegółowych regulacji. Jednocześnie część jej rozwiązań nie mogłaby dziś obowiązywać w niezmienionej formie ze względu na przepisy prawa UE, które nie dopuszczają ograniczeń wobec firm zagranicznych. – Zamiast sprawdzać tysiące stron przepisów, była to ustawa zasad. To, co do tych zasad działalności gospodarczej nie pasowało, znajdowało się w przepisach przejściowych i końcowych, które wskazywały, że takie regulacje tracą moc. Próba szukania i wynajdywania poszczególnych przepisów w morzu ustaw to jest praca na kilka pokoleń, stąd tak mizerne efekty dotychczasowej deregulacji – podsumowuje Andrzej Sadowski.
fot. freepik.com
oprac. /kp/










