Na koniec 2025 r. liczba aktywnych płatników składek posiadających zadłużenie wobec Zakładu Ubezpieczeń Społecznych była nieco niższa niż rok wcześniej. Jednocześnie wzrosła łączna kwota zaległości i średnie zadłużenie przypadające na jednego płatnika.
Na koniec ubiegłego roku zadłużenie wobec ZUS posiadało 628,3 tys. aktywnych płatników składek. Oznacza to spadek o 1,8% w porównaniu z końcem 2024 r. Dane te obejmują wszystkie przypadki zadłużenia, nawet symboliczne, zaczynające się od 0,01 zł.
Zdaniem prof. Pawła Wojciechowskiego, prezesa Instytutu Finansów Publicznych, byłego ministra finansów i byłego głównego ekonomisty ZUS, niewielki spadek liczby zadłużonych płatników można interpretować jako przejaw stabilizacji zjawiska. – Przy uwzględnianiu zaległości już od 0,01 zł wskaźnik ten w dużej mierze odzwierciedla techniczne niedopłaty i naturalną rotację płatników. W warunkach relatywnie dobrej sytuacji na rynku pracy oraz wzrostu nominalnych wynagrodzeń dane nie wskazują ani na narastanie problemów płynnościowych firm, ani na wyraźną poprawę dyscypliny płatniczej – ocenia.
Eksperci podkreślają jednocześnie, że sama liczba zadłużonych płatników nie musi oznaczać poważnego problemu systemowego. – Kluczowe znaczenie ma bowiem struktura zaległości, tj. ich wysokość oraz czas trwania. Inaczej należy oceniać jednorazowe, symboliczne niedopłaty niż długotrwałe zadłużenie obejmujące wiele miesięcy składek – zwraca uwagę Aldona Międlar-Adamska, radca prawny z kancelarii Ars Aequi.
Całkowita kwota zadłużenia na kontach aktywnych płatników na koniec 2025 r. wyniosła 22,496 mld zł. W porównaniu z rokiem wcześniejszym oznacza to wzrost o 6,7%. Jak wskazuje Aldona Międlar-Adamska, dla części przedsiębiorców zaległości przestają mieć charakter przejściowy i stają się oznaką poważniejszych problemów finansowych. W takich sytuacjach zadłużenie może stopniowo narastać, prowadząc do korzystania z ulg, rozkładania zobowiązań na raty, a w skrajnych przypadkach nawet do zakończenia działalności. Dr Bartłomiej J. Gabryś z Katedry Przedsiębiorczości na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach zaznacza z kolei, że dynamika wzrostu zadłużenia nie stanowi jeszcze poważnego zagrożenia dla funkcjonowania systemu ubezpieczeń społecznych, ponieważ ZUS dysponuje wsparciem państwa. – Natomiast ten wzrost pokazuje, że podmioty, które w przeszłości miały już kłopoty, nie potrafią sobie z nimi poradzić. Obecna sytuacja gospodarcza nie jest najgorsza, ale dla nich to nie wystarcza. Może się więc okazać, że to, co robią, nie trafia w potrzeby rynkowe. To przekłada się na wynik finansowy, który nie pozwala spłacić zobowiązań wobec ZUS-u – tłumaczy ekspert.
Statystyki ZUS pokazują również duże zróżnicowanie wysokości zadłużenia. Na koniec ubiegłego roku maksymalna kwota zaległości na koncie jednego płatnika wynosiła 818 mln zł, natomiast najniższa – 0,01 zł. Najmniejsze zaległości często wynikają z drobnych błędów księgowych lub korekt rozliczeń. Z kolei wielomilionowe zadłużenia dotyczą przede wszystkim dużych firm zatrudniających setki lub tysiące pracowników, gdzie niezapłacone składki szybko kumulują się do bardzo wysokich kwot. – Bardzo wysokie zaległości koncentrują się w największych podmiotach, zwłaszcza w branżach kapitałochłonnych lub podlegających procesom restrukturyzacyjnym. Przykładem może być przemysł górniczy, gdzie zadłużenie może narastać przez wiele lat. Wynika to zarówno z cykliczności gospodarki, jak i ograniczeń egzekucyjnych wobec firm objętych postępowaniami naprawczymi. W praktyce pokazuje to, że sytuacja finansowa relatywnie niewielkiej grupy największych płatników ma istotny wpływ na zagregowane statystyki zadłużenia w systemie składkowym – wyjaśnia prof. Paweł Wojciechowski.
Na koniec 2025 r. średnie zadłużenie aktywnego płatnika wyniosło 36 tys. zł, co oznacza wzrost o 5,9% w porównaniu z rokiem wcześniejszym. Według dr. Bartłomieja J. Gabrysia sama wartość statystyczna nie musi budzić dużych obaw, jednak w przypadku firm o niewielkich obrotach taka kwota może stanowić poważne obciążenie. Ekspert przypomina również, że w ubiegłym roku znacząco wzrosły składki na ubezpieczenia społeczne, co dla części przedsiębiorstw oznaczało dodatkowe koszty.
Statystyki ZUS wskazują także na spadek liczby wniosków o rozłożenie zaległości na raty. W 2025 r. przedsiębiorcy złożyli 91,9 tys. takich wniosków, podczas gdy rok wcześniej było ich o 1,4% mniej. Mniej było również zawartych układów ratalnych. W ubiegłym roku podpisano ich 51,2 tys., co oznacza spadek o 7,4%. – Zainteresowanie układami ratalnymi jest wciąż umiarkowane w porównaniu z liczbą zadłużonych płatników. Wynika to m.in. z formalnych wymogów stawianych wnioskodawcom. Natomiast zawarcie ponad 51 tys. układów oznacza, że znaczna grupa przedsiębiorców spłaca zobowiązania w sposób kontrolowany, unikając egzekucji – podsumowuje Aldona Międlar-Adamska.
fot. freepik.com
oprac. /kp/








