• +48 502 21 31 22

Zadłużenie płatników wobec ZUS przekroczyło 22 mld zł

Największe zaległości generują duże, kapitałochłonne podmioty, takie jak branża górnicza, gdzie zadłużenie często narasta latami.

Zadłużenie płatników wobec ZUS przekroczyło 22 mld zł

Na koniec 2025 r. liczba aktywnych płatników składek posiadających zadłużenie wobec Zakładu Ubezpieczeń Społecznych była nieco niższa niż rok wcześniej. Jednocześnie wzrosła łączna kwota zaległości i średnie zadłużenie przypadające na jednego płatnika.

Na koniec ubiegłego roku zadłużenie wobec ZUS posiadało 628,3 tys. aktywnych płatników składek. Oznacza to spadek o 1,8% w porównaniu z końcem 2024 r. Dane te obejmują wszystkie przypadki zadłużenia, nawet symboliczne, zaczynające się od 0,01 zł.

Zdaniem prof. Pawła Wojciechowskiego, prezesa Instytutu Finansów Publicznych, byłego ministra finansów i byłego głównego ekonomisty ZUS, niewielki spadek liczby zadłużonych płatników można interpretować jako przejaw stabilizacji zjawiska. – Przy uwzględnianiu zaległości już od 0,01 zł wskaźnik ten w dużej mierze odzwierciedla techniczne niedopłaty i naturalną rotację płatników. W warunkach relatywnie dobrej sytuacji na rynku pracy oraz wzrostu nominalnych wynagrodzeń dane nie wskazują ani na narastanie problemów płynnościowych firm, ani na wyraźną poprawę dyscypliny płatniczej – ocenia.

Eksperci podkreślają jednocześnie, że sama liczba zadłużonych płatników nie musi oznaczać poważnego problemu systemowego. – Kluczowe znaczenie ma bowiem struktura zaległości, tj. ich wysokość oraz czas trwania. Inaczej należy oceniać jednorazowe, symboliczne niedopłaty niż długotrwałe zadłużenie obejmujące wiele miesięcy składek – zwraca uwagę Aldona Międlar-Adamska, radca prawny z kancelarii Ars Aequi.

Całkowita kwota zadłużenia na kontach aktywnych płatników na koniec 2025 r. wyniosła 22,496 mld zł. W porównaniu z rokiem wcześniejszym oznacza to wzrost o 6,7%. Jak wskazuje Aldona Międlar-Adamska, dla części przedsiębiorców zaległości przestają mieć charakter przejściowy i stają się oznaką poważniejszych problemów finansowych. W takich sytuacjach zadłużenie może stopniowo narastać, prowadząc do korzystania z ulg, rozkładania zobowiązań na raty, a w skrajnych przypadkach nawet do zakończenia działalności. Dr Bartłomiej J. Gabryś z Katedry Przedsiębiorczości na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach zaznacza z kolei, że dynamika wzrostu zadłużenia nie stanowi jeszcze poważnego zagrożenia dla funkcjonowania systemu ubezpieczeń społecznych, ponieważ ZUS dysponuje wsparciem państwa. – Natomiast ten wzrost pokazuje, że podmioty, które w przeszłości miały już kłopoty, nie potrafią sobie z nimi poradzić. Obecna sytuacja gospodarcza nie jest najgorsza, ale dla nich to nie wystarcza. Może się więc okazać, że to, co robią, nie trafia w potrzeby rynkowe. To przekłada się na wynik finansowy, który nie pozwala spłacić zobowiązań wobec ZUS-u – tłumaczy ekspert.

Statystyki ZUS pokazują również duże zróżnicowanie wysokości zadłużenia. Na koniec ubiegłego roku maksymalna kwota zaległości na koncie jednego płatnika wynosiła 818 mln zł, natomiast najniższa – 0,01 zł. Najmniejsze zaległości często wynikają z drobnych błędów księgowych lub korekt rozliczeń. Z kolei wielomilionowe zadłużenia dotyczą przede wszystkim dużych firm zatrudniających setki lub tysiące pracowników, gdzie niezapłacone składki szybko kumulują się do bardzo wysokich kwot. – Bardzo wysokie zaległości koncentrują się w największych podmiotach, zwłaszcza w branżach kapitałochłonnych lub podlegających procesom restrukturyzacyjnym. Przykładem może być przemysł górniczy, gdzie zadłużenie może narastać przez wiele lat. Wynika to zarówno z cykliczności gospodarki, jak i ograniczeń egzekucyjnych wobec firm objętych postępowaniami naprawczymi. W praktyce pokazuje to, że sytuacja finansowa relatywnie niewielkiej grupy największych płatników ma istotny wpływ na zagregowane statystyki zadłużenia w systemie składkowym – wyjaśnia prof. Paweł Wojciechowski.

Na koniec 2025 r. średnie zadłużenie aktywnego płatnika wyniosło 36 tys. zł, co oznacza wzrost o 5,9% w porównaniu z rokiem wcześniejszym. Według dr. Bartłomieja J. Gabrysia sama wartość statystyczna nie musi budzić dużych obaw, jednak w przypadku firm o niewielkich obrotach taka kwota może stanowić poważne obciążenie. Ekspert przypomina również, że w ubiegłym roku znacząco wzrosły składki na ubezpieczenia społeczne, co dla części przedsiębiorstw oznaczało dodatkowe koszty.

Statystyki ZUS wskazują także na spadek liczby wniosków o rozłożenie zaległości na raty. W 2025 r. przedsiębiorcy złożyli 91,9 tys. takich wniosków, podczas gdy rok wcześniej było ich o 1,4% mniej. Mniej było również zawartych układów ratalnych. W ubiegłym roku podpisano ich 51,2 tys., co oznacza spadek o 7,4%. – Zainteresowanie układami ratalnymi jest wciąż umiarkowane w porównaniu z liczbą zadłużonych płatników. Wynika to m.in. z formalnych wymogów stawianych wnioskodawcom. Natomiast zawarcie ponad 51 tys. układów oznacza, że znaczna grupa przedsiębiorców spłaca zobowiązania w sposób kontrolowany, unikając egzekucji – podsumowuje Aldona Międlar-Adamska.

fot. freepik.com
oprac. /kp/

Podobne artykuły

Wyszukiwarka