Przedsiębiorcy mają zbyt wiele obciążeń. Część przejdzie do szarej strefy

Liczba osób w wieku poprodukcyjnym rośnie, podczas gdy na rynek pracy wchodzą coraz mniej liczne młodsze roczniki.

Przedsiębiorcy mają zbyt wiele obciążeń. Część przejdzie do szarej strefy
Materiał opracowany przez

Platforma Gospodarcza PLUSYdlaBIZNESU

Platforma Gospodarcza PLUSYdlaBIZNESU - więcej niż portal

Od 1 stycznia przyszłego roku rząd chce przywrócić zryczałtowaną składkę zdrowotną dla przedsiębiorców rozliczających się na zasadach ogólnych według skali podatkowej. Składka będzie wynosić 9% z 75% płacy minimalnej, czyli ok. 310 zł miesięcznie. Obniżona zostanie też wysokość składki zdrowotnej dla 93% przedsiębiorców PIT, niezależnie od formy opodatkowania, w szczególności dla tych, którzy osiągają niskie i średnie dochody. Takie zmiany mogą jednak nie wystarczyć.

– Zmieniły się relacje społeczne, długość życia, przychody w czasie życia poszczególnych ludzi, a także koszty opieki, choćby z uwagi na to, że medycyna może coraz więcej – czyli model wymyślony przez Bismarcka się kaleczy. Mamy za sobą jeszcze elementy związane z Polską Rzeczpospolitą Ludową, przecież ci ludzie nadal żyją, to nie było współpłacenie do wspólnego funduszu, te pieniądze są konsumowane na bieżąco. Jeśli nie usiądziemy i nie porozmawiamy o wartościach, o aksjologii, o dobru wspólnym, o wspólnocie i o zasadach, o tym, co chcemy, by było w przyszłości, to rozmawiamy o teraźniejszości, która skutkuje postawą roszczeniową, niekonstruktywną – uważa Witold Solski, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Samozatrudnionych „wBREw”.

Dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują, że w latach 2010–2023 liczba ludności w wieku produkcyjnym zmniejszyła się o prawie 3 mln. W minionym roku wzrosła liczba i odsetek ludności w wieku produkcyjnym niemobilnym – do 23%. Ponadto w porównaniu z 2022 r. o 0,6 p.p. obniżył się odsetek ludności w wieku produkcyjnym mobilnym, który w latach 1990-2014 wynosił. 40%, a na koniec 2023 r. było to 35,4%. Dodatkowo rynkowi pracy ciąży spuścizna transformacji sprawiająca, że przedsiębiorstwa korzystają z wymuszania na pracownikach samozatrudnienia dla optymalizacji kosztów podatkowych i wydatków związanych z bezpieczeństwem i higieną pracy. – Z drugiej strony w jakikolwiek sposób zakończy się konflikt w Ukrainie i cudzoziemcy, których jest około miliona, płacący różnego rodzaju daniny publicznoprawne, a mimo to jeszcze niekorzystający z przywilejów opieki zdrowotnej, wyjadą, staniemy przed ogromnym brakiem ludzi do prac realnie gospodarczych użytecznych, z dostarczaniem żywności, z komunikacją, z wyrzucaniem śmieci, z opieką nad osobami starszymi, czyli wszystko to, co jest konieczne dla równowagi społecznej, a cały czas bardzo nisko opłacane – zwraca uwagę Witold Solski. Dodaje, że płaca minimalna to ok. 30 zł za godzinę, z kolei koszty minimalne prowadzenia JDG w prostych usługach świadczonych społecznie w małych miasteczkach wynosi 50–80 zł dziennie. – Aby nie być na bezrobociu i móc przetrwać samemu, nie mówiąc o wyżywieniu dzieci czy współmałżonka, danina publiczna pochłania od dwóch do trzech godzin pracy – podkreśla ekspert.

– Mnóstwo działalności w Polsce każdego miesiąca powstaje, ostatnie lata wskazują, że dużo więcej się rozwiązuje, zamyka i zawiesza. Pewne elementy należy dostrzegać w perspektywach decyzji życiowych dla osób, które nie mają zbyt dużych kompetencji bądź też mają kompetencje ogromne, ale akurat z różnych powodów społecznych ich praca, usługi czy dobra, które dają społeczności, nie są najwyżej cenione, składka zdrowotna i wszystkie obciążenia publicznoprawne są zbyt duże. Ci ludzie, by przeżyć, będą musieli podjąć decyzję o zamknięciu działalności jednoosobowej, bo nie mogą tych obciążeń rozłożyć na kilku pracowników i przejdą w tzw. strefę czarną bądź szarą, która jest ogromna i stąd między innymi mamy tak niskie bezrobocie – podsumowuje Witold Solski.

fot. freepik.com
oprac. /kp/

Autor:KP

Podobne artykuły