• +48 502 21 31 22

Węgiel złej jakości może doprowadzić do awarii Elektrowni Jaworzno

Rafako twierdzi, że jest zmuszane do utrzymywania działalności bloku przez Tauron mimo katastrofalnej jakości węgla.

Węgiel złej jakości może doprowadzić do awarii Elektrowni Jaworzno

Jednej z największych elektrowni w Polsce może grozić awaria z powodu braku odpowiedniego węgla. Chodzi o najnowszy blok Elektrowni Jaworzno należącej do państwowego Tauronu. Rafako, które budowało blok, a teraz pomaga Tauronowi w jego eksploatacji, ostrzega, że dostarczany przez Tauron do elektrowni węgiel po prostu się nie nadaje.

Jak wynika z informacji portalu onet.pl, z powodu wykrycia zanieczyszczeń codziennie nawet 200 razy dochodzi do awaryjnego zatrzymania taśm transportujących surowiec do bloku 910 MW jaworznickiej elektrowni. Systemy awaryjne wychwyciły na nich pośród brył węgla zwykłe kamienie, mnóstwo stalowych prętów, śrub, gwoździ, żwiru, a nawet części gumowych opon.

Rafako 4 sierpnia wystosowało oficjalne pismo do Jacka Sasina, wicepremiera i szefa resortu aktywów państwowych oraz Mateusza Bergera, pełnomocnika rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej. Informuje w nim o całej sytuacji. – Zwracamy się z uprzejmą prośbą o bezpośrednie zainteresowanie się sprawą, gdyż następująca obecnie eskalacja nieporozumień i blokowanie uzgodnień możliwych rozwiązań tak istotnego problemu przez Tauron może doprowadzić do awarii lub zaprzestania pracy bloku w Jaworznie — podkreśla.

Raciborska spółka twierdzi, że jest zmuszana do utrzymywania działalności bloku przez Tauron mimo katastrofalnej jakości węgla. Nie zamierza schodzić z kontraktu, ale ze względów bezpieczeństwa może zostać zmuszona, by zaprzestać wspierania Taurona w eksploatacji. Do zbudowanego przez Rafako bloku miał być dostarczany węgiel wydobywany w kopalniach Tauronu, tymczasem go nie ma. Nowy blok już nie pracował na przełomie lipca i sierpnia z powodu braku surowca.

— Grozi nam to, że za chwilę inwestycja warta 6,5 mld zł rozsypie się i to dosłownie — zaznacza prezes Rafako Radosław Domagalski-Łabędzki. Jak dodaje, do Jaworzna jedzie teraz węgiel koksujący z kopalni Brzeszcze niedaleko Oświęcimia, który nie nadaje się do wykorzystania w tym bloku, natomiast zakupiony węgiel z Indonezji nie ma badań jakościowych i nie można potwierdzić jego przydatności do spalania.

Wcześniej Tauron zapewniał, że w Jaworznie odpowiedniego węgla nie brakuje. — Trudno odnosić się bezpośrednio do tego dość kuriozalnego przekazu. Nie wiem, skąd taka komunikacja w sytuacji, gdy wewnętrzna korespondencja między spółkami, dane z laboratorium i specyfikacje spalanych węgli wskazują na coś dokładnie odwrotnego. Suche fakty są takie, że na blok podawany był węgiel koksujący, zachlorowany, źle wymieszany. To grozi trwałym uszkodzeniem instalacji. Staraliśmy się przekonać Tauron do wypracowania odpowiedniej metodyki pracy w tych warunkach. Bezskutecznie — mówi prezes Rafako Onetowi. — Wirtualny świat spółek Skarbu Państwa powoduje, że czasem dla nich ważniejsze są sprawy personalne, walki frakcyjne. Niestety przy okazji wychodzi też niekompetencja niektórych ludzi. Ale teraz chodzi o bezpieczeństwo energetyczne Polski. Nie można przechodzić obojętnie wobec bezwładności i bezdecyzyjności. W każdej chwili może dojść do trwałej awarii bloku wartego 6,5 mld zł tylko dlatego, że lekceważy się problemy związane z fatalnej jakości węglem, nie wiadomo zresztą, jakiego pochodzenia — mówi Radosław Domagalski-Łabędzki.

Czytaj także: Rafako: Blok 910 MW w Elektrowni Jaworzno III znów pracuje

fot. Tauron
oprac. /kp/

Podobe artykuły

Wyszukiwarka