• +48 502 21 31 22

Polska zmarnowała środki, które mogły finansować transformację energetyczną

Blisko trzy czwarte funduszy, 2,97 miliarda euro, wykorzystano na sfinansowanie działań niezgodnych z celem unijnej dyrektywy, jakim jest redukcja emisji CO2.

Polska zmarnowała środki, które mogły finansować transformację energetyczną
PLUSY dla BIZNESU

Artykuł opracowany przez:

PLUSY dla BIZNESU

Platforma Gospodarcza PLUSYdlaBIZNESU - serwis dedykowany dla przedsię...

Firma działa w branżach:
Marketing Reklama Media Wydawnictwa Drukarnie Redakcje, wydawcy, gazety, media
Instytucje Urzędy Stowarzyszenia, kluby i związki

Polska zmarnowała kilka miliardów złotych, które mogły być wydane na transformację energetyczną. Wynika tak z nowej analizy Fundacji ClientEarth. Chodzi o środki z unijnego systemu handlu emisjami (ETS). Zakłada on limit emisji gazów cieplarnianych dla elektrowni i niektórych innych gałęzi przemysłu. Spalając węgiel czy gaz, elektrownie emitują gazy cieplarniane i muszą wykupić odpowiednią ilość uprawnień. Płacą za każdą tonę dwutlenku węgla. Taki system ma pozwolić w najbardziej opłacalny sposób zmniejszać nasze emisje CO2. Z jednej strony prąd z paliw kopalnych staje się droższy, co zachęca firmy do inwestycji w zieloną energię. Z drugiej państwo dostaje ogromne środki ze sprzedaży tych uprawnień, które może wykorzystać na transformację. Jednak okazuje się, że Polska te środki wydaje na zupełnie inne cele.

ClientEarth sprawdziło sprawozdania z wydatkowania funduszy, które Polska zyskała ze sprzedaży uprawnień w latach 2013-2020. Blisko trzy czwarte środków, 2,97 miliarda euro, wykorzystano na sfinansowanie działań niezgodnych z celem unijnej dyrektywy, jakim jest redukcja emisji CO2. W ten sposób Polska nie spełnia wymogu przeznaczenia co najmniej 50% równowartości dochodów z tytułu sprzedaży uprawnień do emisji CO2 na cele klimatyczne i środowiskowe. W konsekwencji narusza dyrektywę ETS oraz nie wykorzystuje szansy na przyspieszenie dekarbonizacji krajowej gospodarki.

Gdzie trafiły te pieniądze? Jak tłumaczy fundacja, część środków posłużyła do sfinansowania np. zwolnienia z akcyzy energii elektrycznej wytworzonej w instalacjach OZE oraz należnego podatku VAT. W ten sposób kilkaset milionów euro trafiło do budżetu państwa i finansowało zupełnie inne cele niż transformacja energetyczna. Analitycy piszą, że teoretycznie miał to być mechanizm wsparcia energii odnawialnej, ale w praktyce akcyza to niewielka część kosztu dla eksploatacji takich instalacji i nie przyczyniło się to do rozwoju OZE. 200 mln euro przeznaczono na finansowanie sporządzenia uproszczonych planów urządzenia lasu dla lasów prywatnych. Jak podkreślono w analizie, to działanie o charakterze inwentaryzacyjnym i nie stanowi działania prośrodowiskowego.

– Dotychczasowy sposób gospodarowania środkami z EU ETS jest nie tylko nieefektywny, ale przede wszystkim sprzeczny z celem dyrektywy. Zamiast finansować skuteczne działania dekarbonizacyjne, większość dochodów trafia do budżetu państwa i finansuje działania niezwiązane z redukcją emisji – komentuje Anna Frączyk, prawniczka ClientEarth i autorka analizy.

W ciągu ostatnich kilku lat ceny uprawnień wzrosły gwałtownie, a wraz z nimi urosły wpływy do budżetu państwa. To, zdaniem analityczki, daje szansę, by system stał się znaczącym źródłem finansowania krajowej transformacji energetycznej. – Polska musi wykorzystać tę szansę w przemyślany sposób. Potrzebne są działania systemowe o wysokim potencjale redukcji emisji, dające trwałe efekty – dodała Frączyk.

Zdaniem ekspertów Polska powinna stworzyć i przyjąć strategię wydatkowania dochodów ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2. Musiałaby ona oczywiście być zgodna z unijną dyrektywą i realnie przyczyniać się do odchodzenia od węgla i innych paliw kopalnych.

fot. unsplash.com
oprac. /kp/

Podobe artykuły

Wyszukiwarka