Modernizacja sieci energetycznych, rozwój odnawialnych źródeł energii i transformacja ciepłownictwa to jedne z najważniejszych wyzwań stojących dziś przed polską energetyką. Eksperci zwracają uwagę, że obecna infrastruktura była projektowana przede wszystkim z myślą o przesyłaniu energii z kilku dużych elektrowni. Tymczasem coraz więcej prądu pochodzi z rozproszonych źródeł, takich jak instalacje fotowoltaiczne, farmy wiatrowe czy przyszłe elektrownie jądrowe.
– Jednym z największych wyzwań dla polskiej energetyki w tej chwili są sieci przesyłowe i dystrybucyjne. System został zaprojektowany i zbudowany w czasach PRL-u. Przystosowany był do tego, żeby dystrybuować energię do obywateli z kilku wielkich elektrowni i elektrociepłowni. Nieprzystosowany jest natomiast do tego, żeby przyjmować do sieci energię od obywateli, społeczności energetycznych, zakładów przemysłowych i dystrybuować tam, gdzie ona jest potrzebna. W strategiach państwowych, programach funduszy unijnych czy innych instrumentach finansowych widzimy, że uwaga jest zwrócona na sieci energetyczne – podkreśla Krzysztof Mrozek, dyrektor programu Fundusze Europejskie dla Klimatu z Polskiej Zielonej Sieci.
Rozbudowa sieci będzie konieczna także ze względu na planowany wzrost mocy wiatrowych i jądrowych. Z projektu Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu wynika, że do 2040 r. moc elektrowni jądrowych ma wynieść ok. 5,9 GW, farm wiatrowych na lądzie 28,8 GW, a na morzu 16 GW. Inwestycje mają umożliwić sprawne przesyłanie energii tam, gdzie będzie potrzebna.
Na modernizację infrastruktury przeznaczane są już znaczące środki. W 2025 roku Polskie Sieci Elektroenergetyczne podpisały z Bankiem Gospodarstwa Krajowego umowę na 10,8 mld zł pożyczki z Krajowego Planu Odbudowy. Pieniądze mają zostać wykorzystane m.in. na budowę nowych linii i modernizację istniejących. W ciągu dekady planowana jest budowa ponad 5 tys. km nowych linii najwyższych napięć.
Wyzwaniem pozostaje również dekarbonizacja ciepłownictwa. Według szacunków Polskiego Towarzystwa Energetyki Cieplnej transformacja tego sektora może kosztować nawet 466 mld zł do 2050 r. – Ono jest znacznie trudniejsze do dekarbonizowania niż system elektroenergetyczny. Potrzebujemy wysokich temperatur do tego, aby ogrzewać wodę, która trafia do zakładów, domów czy mieszkań naszych obywatelek i obywateli. I tu znów są rozwiązania polegające na odnawialnych źródłach energii, ale ich rozwój jest nieco wolniejszy niż w przypadku produkcji samego prądu – tłumaczy Krzysztof Mrozek.
Polska ma jednocześnie szansę wzmocnić swoją pozycję na rynku energii w Europie Środkowo-Wschodniej. – Ze względu na naszą wielkość, położenie, a także potencjał, który ma polska gospodarka na tle innych państw regionu, z silnym przemysłem, z rozwiniętym rolnictwem, które może produkować substraty do wytwarzania biogazu czy biometanu. Ze stosunkowo wietrznym położeniem, czyli u nas wieje w sposób wystarczający, żeby wytwarzać dużo zielonej energii w przyszłości i produkować z zielonej energii dużo zielonego wodoru – wskazuje ekspert. – My już teraz wymieniamy się prądem z naszymi sąsiadami. Wspieramy Ukrainę w chwilach kryzysowych. Ona też nas wspiera, kiedy u nas mocy w systemie brakuje. Powiązania między państwami regionu zostały utworzone i wciąż są rozwijane. W zeszłym roku mieliśmy do czynienia z historycznym wydarzeniem, które polegało na tym, że państwa bałtyckie uniezależniły się od poradzieckiego systemu energetycznego. Nie kupują już prądu od Rosji ani Białorusi i są w pełni zintegrowane z systemem energetycznym Europy. Podstawowym miejscem tej integracji jest właśnie Polska – dodaje Krzysztof Mrozek.
Transformacja energetyczna ma jednak nie tylko wymiar technologiczny i finansowy. Eksperci wskazują także na jej konsekwencje społeczne i potrzebę ograniczania dezinformacji. Według badania CBOS z listopada 2025 r. zdaniem 67% Polaków kraj powinien dochodzić neutralności klimatycznej we własnym tempie. Z kolei 55% respondentów popierało odchodzenie od węgla na rzecz bardziej ekologicznych źródeł energii. Poparcie to było niższe niż w poprzednich latach. – W internecie, w mediach mamy wiele fałszywych, nieprawdziwych wieści dotyczących transformacji energetycznej, które mogą powodować strach czy obniżać poparcie. Jako państwo powinniśmy nie tylko myśleć o tym, ile gigawatów mocy zainstalujemy i w jakich źródłach, ale też o tym, za pomocą jakich programów i kampanii edukacyjnych budować poparcie obywateli. Należy pokazać społeczeństwu, że transformacja energetyczna nie tylko jest potrzebna, bo jest wymagana przez Unię Europejską, ale też że jest w naszym ekonomicznym interesie i będzie służyć naszemu zdrowiu oraz stabilności dostaw energii do naszych domów – przekonuje Krzysztof Mrozek.
– Potrzebujemy więcej ambicji regulacyjnych i politycznych. Politycy nie mogą się bać transformacji energetycznej i wprowadzenia przepisów, które ułatwią to tym, którzy tego chcą i którym się to opłaca. Czyli biznesowi i obywatelom – uważa ekspert.
fot. magnific.com
oprac. /kp/









