Polska doświadcza fali upałów, która przyniosła nowy, historyczny rekord temperatury w kraju. 28 czerwca stacja meteorologiczna w Słubicach odnotowała 40,5°C, co stanowi najwyższą wartość w całej historii pomiarów. Tym samym zdezaktualizował się dotychczasowy rekord z lipca 1921 r., kiedy to w Prószkowie pod Opolem termometry wskazały 40,2°C. Choć w ciągu dnia wysokie wartości notowano w wielu regionach, a bliski ustanowienia nowego rekordu był Toruń z wynikiem 40,3°C, to ostatecznie położone na zachodzie kraju Słubice stały się najgorętszym miejscem w Polsce.
– Możemy mówić o nowym rekordzie. To są dane telemetryczne i operacyjne, które są mierzone pomiędzy godzinami. Natomiast stacje synoptyczne mierzą wartości temperatury o konkretnych godzinach – poinformowała Agnieszka Prasek, rzeczniczka prasowa Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej.
Tak ekstremalne zjawisko pogodowe jest skutkiem napływu gorących mas powietrza pochodzenia zwrotnikowego, które dotarły nad Europę Środkową z południa kontynentu i z rejonu północnej Afryki. Przełożyło się to na ekstremalne wskazania termometrów w większości regionów kraju, gdzie standardem stały się temperatury przekraczające 35°C. Jedynie na północnych krańcach i w rejonach górskich na południu odnotowano nieco niższe, choć wciąż bardzo wysokie wartości.
Synoptycy zwracają uwagę, że gwałtownemu napływowi zwrotnikowego powietrza towarzyszy duże ryzyko załamania pogody. Prognozy wskazują na możliwość wystąpienia gwałtownych burz połączonych z opadami gradu i porywistym wiatrem. Specjaliści ostrzegają przed potencjalnymi zagrożeniami wynikającymi z ulewnych opadów deszczu, które przy jednocześnie występującej suszy hydrologicznej mogą doprowadzić do nagłych, lokalnych podtopień, ponieważ wysuszona gleba nie jest w stanie szybko przyjąć tak dużej ilości wody.
Jak wskazują naukowcy, tempo zmian klimatycznych jest obecnie szybsze, niż zakładano jeszcze kilka lat temu. W 2024 r. średnia temperatura na świecie po raz pierwszy przekroczyła próg 1,5°C powyżej poziomu z epoki przedprzemysłowej. To granica, której zgodnie z wieloletnimi rekomendacjami środowiska naukowego nie należało przekraczać, aby ograniczyć najpoważniejsze skutki globalnego ocieplenia. Mimo zobowiązań wynikających z porozumienia paryskiego z 2015 r. emisje gazów cieplarnianych nadal rosną. Według danych Programu Narodów Zjednoczonych ds. Środowiska (UNEP) w 2024 r. osiągnęły rekordowy poziom blisko 58 mld ton. Ostatnia dekada była jednocześnie najcieplejszą w historii pomiarów, a świat wciąż pozostaje daleko od realizacji celu ograniczenia wzrostu temperatury do 1,5°C.
Czytaj także: PIP będzie kontrolował pracodawców podczas upałów

fot. magnific.com
oprac. /kp/









