• +48 502 21 31 22

Czy migranci uratują wyludniające się gminy? Przyjeżdżają tam, gdzie jest praca

W gminach, które w ciągu ostatnich dwóch dekad straciły ponad jedną piątą mieszkańców, cudzoziemcy stanowią średnio niespełna 2% populacji.

Czy migranci uratują wyludniające się gminy? Przyjeżdżają tam, gdzie jest praca

Według najnowszych, eksperymentalnych danych Głównego Urzędu Statystycznego opartych na analizie tzw. śladów życia, czyli aktywności odnotowanej w co najmniej dwóch rejestrach administracyjnych, pod koniec 2025 r. w Polsce przebywało 38,8 mln osób. Odnotowany w skali roku wzrost liczby ludności był niemal w całości zasługą napływu cudzoziemców, których populacja zwiększyła się o 215 tys., osiągając poziom 2,3 mln osób, przy czym obywatele Ukrainy stanowili w tej grupie 73%.

Statystyki pokazują, że migranci osiedlają się przede wszystkim w dużych miastach regionalnych i wokół nich, omijając rejony najbardziej dotknięte problemem wyludniania. W gminach, które w ciągu ostatnich dwóch dekad straciły ponad jedną piątą mieszkańców, cudzoziemcy stanowią średnio niespełna 2% populacji, podczas gdy w jednostkach odnotowujących wzrost demograficzny wskaźnik ten jest ponad dwukrotnie wyższy.

Jak tłumaczy Agata Mróz, doradca w Zespole Analiz Procesów Społecznych Polskiego Instytutu Ekonomicznego, taki rozkład migracji wynika przede wszystkim z sytuacji na rynku pracy – migranci zarobkowi wybierają miejsca oferujące większe możliwości zatrudnienia, podczas gdy regiony najszybciej tracące mieszkańców często dysponują słabszą ofertą gospodarczą. – Potwierdziły to też wcześniejsze analizy napływu uchodźców wojennych z Ukrainy do Polski prowadzone w IRWiR PAN. W przestrzennym rozkładzie zjawiska widać także większy udział cudzoziemców na zachodzie kraju, związany z obecnością ukraińskiej diaspory ukształtowanej od dekad. Tam, gdzie istnieje już społeczność migrantów, koszt i ryzyko migracji dla kolejnych przybyszów są niższe – podkreśla ekspertka.

Autorka analizy zwraca jednak uwagę, że odpowiednio prowadzona polityka lokalna może wpływać na kierunki migracji. Jako przykład wskazuje fińską gminę Närpiö, która od końca lat 80. XX w. konsekwentnie przyciąga migrantów, aby zapewnić pracowników dla lokalnego ogrodnictwa i utrzymać rozwój regionu. Dzięki temu wieloletni spadek liczby mieszkańców został zahamowany, a gmina odnotowuje obecnie niewielki wzrost liczby ludności. – Ten przykład dowodzi, że w sprzyjających warunkach świadomie prowadzona polityka migracyjna może stać się elementem strategii kontrolowanego, inteligentnego kurczenia się, o ile gmina odpowiednio wcześnie rozpozna swoją przewagę gospodarczą i stworzy warunki do trwałego osiedlania nowych mieszkańców – wskazuje Agata Mróz.

Podobne przykłady można znaleźć również w Polsce. Jak wskazuje ekspertka PIE, wśród gmin tracących mieszkańców są takie, które przyciągają cudzoziemców dzięki wyspecjalizowanej gospodarce. Jednym z nich jest Międzyrzec Podlaski w woj. lubelskim, gdzie mimo spadku liczby mieszkańców o ok. 12% cudzoziemcy stanowią 11% populacji. O atrakcyjności gminy decydują przede wszystkim duże zakłady przemysłowe i położenie na ważnym szlaku komunikacyjnym.

Inny model obserwowany jest w miejscowościach turystycznych, gdzie migracja związana jest głównie z sezonowym zapotrzebowaniem na pracowników. – Międzyzdroje, mimo ubytku mieszkańców sięgającego 8,5% w ostatnich dwudziestu latach, mają aż 20% cudzoziemców. Podobny wzorzec widać w Dziwnowie, Mielnie czy Helu, który sam należy do siedmiu najszybciej wyludniających się gmin w Polsce – wymienia analityczka. Jednak jak zaznacza, takie migracje pomagają lokalnej gospodarce, ale nie muszą przekładać się na trwałą poprawę sytuacji demograficznej. – Pracownicy sezonowi zaspokajają bieżące potrzeby rynku pracy, lecz z definicji rzadziej wiążą swoją przyszłość z miejscem zatrudnienia. W przeciwieństwie do niszy stałej, nawet dobrze zaprojektowana polityka migracyjna nie zastąpi tego, co zadecydowało o sukcesie Närpiö: przyciągania rodzin, tworzenia warunków do osiedlania się na stałe i ich integracji z lokalną społecznością – wyjaśnia.

Zdaniem Agaty Mróz wnioski płynące z analizy GUS wskazują, że sama obecność cudzoziemców nie stanowi uniwersalnego rozwiązania problemu depopulacji. – Migracja nie rozkłada się bowiem zgodnie z mapą depopulacji, lecz zgodnie z mapą możliwości gospodarczych. Może jednak wzmacniać lokalny rozwój tam, gdzie istnieje wyraźna specjalizacja gospodarcza oraz długofalowa strategia przyciągania i integracji nowych mieszkańców. Bez takich fundamentów próba łagodzenia depopulacji wyłącznie poprzez przyciąganie migrantów prawdopodobnie nie przyniesie trwałych efektów – podsumowuje ekspertka PIE.

fot. magnific.com
oprac. /kp/

Podobne artykuły

Wyszukiwarka