Polska pozostaje jednym z nielicznych państw Unii Europejskiej, które nie posiadają państwowej polityki architektonicznej określającej standardy planowania przestrzennego i jakości przestrzeni publicznej. Zdaniem przedstawicieli środowiska architektów brak spójnych regulacji utrudnia prowadzenie inwestycji, ochronę zabytków oraz koordynację przepisów wpływających na rozwój miast i sposób projektowania budynków.
W 35 krajach europejskich polityki architektoniczne funkcjonują już od lat. W Polsce prace nad takim dokumentem rozpoczęły się pod koniec 2025 r., kiedy Ministerstwo Rozwoju i Technologii powołało specjalny zespół doradczy. Jego zadaniem jest przygotowanie pierwszej w kraju Polityki Architektonicznej Państwa, która ma wyznaczyć kierunki dotyczące urbanistyki, architektury i jakości przestrzeni publicznej. – Oczekujemy, że pojawi się dokument strategiczny, który będzie wyznaczał ramy dla wielu aktów prawa materialnego, które mają bezpośredni wpływ na nasze życie. Taka wielobranżowa koordynacja uporządkuje sytuację i wykorzysta potencjał, który tkwi w wielu resortach oraz dziedzinach życia i który architekci będą potrafili wykorzystać – tłumaczy Piotr Fokczyński, prezes Krajowej Rady Izby Architektów RP.
Jednym z ważnych obszarów planowanych zmian ma być rozwój ekologicznego budownictwa i zrównoważonego zarządzania przestrzenią. Według zapowiedzi resortu polityka architektoniczna ma obejmować m.in. standardy projektowania budynków i infrastruktury, ochronę dziedzictwa kulturowego i rozwiązania ograniczające negatywny wpływ inwestycji na środowisko. Architekci zwracają uwagę, że odpowiednio projektowane miasta mogą poprawiać jakość powietrza, ograniczać zjawisko betonowania przestrzeni i wspierać adaptację do zmian klimatycznych.
Istotnym zagadnieniem pozostaje również ochrona zabytków i ich dostosowanie do współczesnych potrzeb. Według danych Narodowego Instytutu Dziedzictwa w Polsce znajduje się ok. 90 tys. zabytków nieruchomych, w tym historyczne centra miast, kamienice, obiekty przemysłowe czy budynki użyteczności publicznej. Wiele z nich wymaga modernizacji, jednak proces ten często komplikuje konieczność pogodzenia wymogów konserwatorskich z przepisami technicznymi i oczekiwaniami użytkowników. Architekci podkreślają, że dobrze zachowane i odnowione zabytki mogą pełnić ważną rolę nie tylko dla mieszkańców, ale także dla rozwoju turystyki. Rewitalizacja historycznych przestrzeni przyciąga odwiedzających, wzmacnia lokalną tożsamość i sprzyja rozwojowi usług związanych z kulturą, gastronomią czy rekreacją. Zdaniem przedstawicieli branży odpowiednia polityka architektoniczna mogłaby ułatwić wykorzystanie potencjału historycznych obiektów i przestrzeni publicznych.
– Państwo ma politykę zdrowotną, obronną, transportową, energetyczną, czyli dokumenty, które są bardzo wyspecjalizowane i dokądś nas prowadzą, ale nie ma polityki architektonicznej. To powoduje, że funkcjonujemy w żywiole, który chcemy opanować. Polityka architektoniczna to tak naprawdę deklaracja rządu, że chce taki dokument mieć. Gdybyśmy mieli powiedzieć, co jest najważniejsze, to można to streścić do dwóch słów: legislacja i edukacja. To się musi skończyć dokumentami rządowymi w postaci ustaw czy rozporządzeń. Podnoszenie świadomości społecznej i zawodowej to bieg długodystansowy. Kongres da temu impuls – przekonuje Piotr Gadomski, wiceprezes Krajowej Rady Izby Architektów RP.
Przedstawiciele środowiska architektonicznego zwracają uwagę, że problemem nie jest wyłącznie jakość pojedynczych budynków, ale także ich otoczenie i sposób wkomponowania w przestrzeń miasta lub regionu. Według danych Najwyższej Izby Kontroli pokrycie kraju planami miejscowymi w 2020 r. wynosiło jedynie 32%. Brak kompleksowego planowania wymusza realizację inwestycji w oparciu o jednostkowe decyzje o warunkach zabudowy (w 2022 r. wydano ich blisko 140 tys.). NIK wskazuje na negatywne konsekwencje tego zjawiska, takie jak niekontrolowane rozproszenie zabudowy oraz narastające koszty obsługi infrastrukturalnej i degradację walorów estetycznych przestrzeni. – Czasami świetna architektura wykadrowana wygląda inaczej, niż kiedy odejdziemy na 100–200 m czy kilometr i zobaczymy ją z szerszej perspektywy. Niestety otoczenie nie wygląda tak dobrze. Teraz trzeba ten potencjał wykorzystywać do budowania harmonijnie ułożonej przestrzeni. To będzie mocny krok do przodu – zwraca uwagę Piotr Fokczyński. – Pod względem rzemiosła budowlanego jesteśmy na dobrym europejskim poziomie, co jeszcze 10–20 lat temu nie było takie powszechne. Wobec tego architektura ma się dobrze, natomiast ważne jest, żeby potraktować ją jako silnik dla stworzenia jak najlepszych warunków dla życia obywateli, żeby nie były to jednostkowe przypadki, bo niestety tu jest problem – dodaje.
fot. arch. red.
oprac. /kp/








