Strona główna » Wiadomości » Alkohole » Barmani go nienawidzą

Barmani go nienawidzą



Kto z nas nie dostawał „białej gorączki”, kiedy na dobrej imprezie, w dobrym lokalu, stał pół godziny w kolejce po drinka?

Ludzie się przepychają i przekrzykują. Ci bardziej „zaprawieni”, kiedy już w końcu dostaną wyczekiwanego drinka, rozlewają połowę na stojące obok osoby, nim odpowiednio wycelują zawartością szklanki w swój pijany otwór gębowy. To potrafi zepsuć nawet najlepszą imprezę.
A co gdyby można było podejść do eleganckiego urządzenia stojącego w barze i przy pomocy kilku kliknięć na ekranie ciekłokrystalicznym zamówić jednego z 27 profesjonalnie przygotowanych drinków? I to wykonanego w niecałe 20 sekund! Na taki pomysł wpadł, 24-letni teraz, Sebastian Składny, kiedy był studentem raciborskiej PWSZ. W ten oto sposób powstał rewolucyjny, jak na nasz rynek, automatyczny barman, nazwany przez Sebastiana Barmix-em.  Jak na ówczesnego studenta przystało, postanowił upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu i rzeczonego automatycznego barmana skonstruować, a następnie przedstawić na organizowanym przez uczelnię: Przeglądzie Projektów Inżynierskich.

Budowanie prototypu było istnym sprawdzianem kreatywności przyszłego inżyniera. - Początki to była właściwie praca u podstaw. Skrzynka była zbita z drewnianych desek u znajomego stolarza. Większość elementów takich jak pompki, dozowniki, elektrozawory i inne części kupiłem dzięki serwisom aukcyjnym - wspomina konstruktor.

Przy budowie urządzenia mógł liczyć również na pomoc najbliższych i znajomych, co mocno podkreśla. - Dużo siedzieliśmy z tatą w garażu i wspólnie próbowaliśmy udoskonalić urządzenie. Próby jednak robiliśmy przy pomocy zwykłej kranówy, inaczej ciężko bym widział tę naszą pracę - śmieje się głośno. Pół roku trwało, nim uznał, że projekt jest ukończony i urządzenie może zacząć, nomen omen, „procentować”. Postanowił więc zabrać Barmixa na rodzinną uroczystość. - Kiedy większość biesiadników zachwycała się możliwościami automatycznego barmana,  ja siedziałem z laptopem podłączonym do urządzenia i próbowałem odpowiednio wyregulować ciśnienie, dozowanie i inne współczynniki. Nie było to już takie proste, jak w przypadku wody, gdyż różne alkohole, napoje czy soki mają różną gęstość, a to znacząco wpływa na odpowiednie wyregulowanie urządzenia. - W testach pomagała mi również wyjątkowo „wytrzymała” sąsiadka, która zawsze jako pierwsza degustowała nowego drinka, który pojawił się w menu Barmix-a - porozumiewawczo mruga młody przedsiębiorca.  

Kiedy Sebastian stał przed komisją, prezentując swojego Barmix-a, był już pewien, że będzie to jego sposób na życie.  I tak też się stało. Mimo, że nie wygrał, rzeczonego konkursu, nie poddał się, a właściwie to dało mu tylko większego kopa, że po prostu, trzeba do tematu podejść nieco inaczej. Ciągle udoskonalał swój wynalazek, a poczta pantoflowa robiła swoje. To Barmix-a ktoś zamówił na uroczystość rodzinną, to na wesele, innym razem na imprezę integracyjną. Postanowił iść za ciosem. Stworzył profesjonalną ofertę i fanpage w mediach społecznościowych. Zaczął szlifować swoje umiejętności marketingowe, również dzięki udziałowi w projekcie „Przedsiębiorczy Racibórz”. Dla potrzeb reklamy swojego urządzenia, nauczył się nawet montować krótkie filmy, czego nigdy by się po sobie nie spodziewał, jako inżynier.  Obecnie, grafik młodego biznesmena - konstruktora, jest coraz to bardziej wypełniany przez spotkania biznesowe, na które często jeździ ze swoją dziewczyną. - Cieszę się, że jest przy moim boku ktoś, na kogo mogę zawsze liczyć, kto mocno mnie wspiera, w tym co robię i mi kibicuje - podkreśla.

Atrakcyjność jego pomysłu przyciągnęła tzw. biznes weselny. - Właściciele lokali restauracyjnych czy domów przyjęć mogą teraz zaoferować skorzystanie z Barmix-a licznym parom młodym, jako alternatywę dla np. pokazu barmańskiego, który trwa kilka chwil, jest drogi i w większości nie wszyscy goście mogą z niego skorzystać. Obecnie współpracuję już z 16 lokalami na terenie Śląska i nie tylko, i mam nadzieję, że to nie jest moje ostatnie słowo w tej kwestii - puentuje.

Składny nie osiadł na laurach początkowego sukcesu Barmix-a. W dalszym ciągu planuje udoskonalanie swojego produktu. Głównie pracuje nad powiększeniem menu dostępnych drinków bezpośrednio z urządzenia, co jeszcze bardziej zwiększyłoby jego atrakcyjność.

- Zapraszam do współpracy wszystkich chętnych czy to firmy, czy osoby prywatne. Na pewno obecność Barmix-a podniesie atrakcyjność każdej uroczystości - mówi z dumą, ale w głosie słychać pokorę. Konstruktor Barmix-a wie, że czasami, nawet zupełnie nieznaczące potknięcie w biznesie może skutkować lawiną nieprzychylnych zdarzeń, które ostatecznie mogą doprowadzić do tego, że będzie musiał „zwinąć” swój biznes.

Warto też podkreślić, że obsługa urządzenia jest prosta jak budowa cepa i radzą sobie z tym nawet osoby w wieku 60-70 lat. Wyobraźmy sobie, że jesteśmy na wspaniałym weselu, podchodzimy do swojej babci i pytamy: -Babcia, co Ty tam pijesz? - A, Tequilla sunrise sobie wyklikałam, wnuczku!

 

    

 

Opublikowano: 2018-03-23

Artykuł opracowany we współpracy z:

Powrót do listy »

Więcej artykułów